Poznański Bieg Niepodległości




W tym roku z okazji Święta Niepodległości wybrałem bieg organizowany po raz pierwszy w Poznaniu. Rok temu biegłem w Obornikach (czas: 41:57), a poprzednie lata to dwukrotnie Luboń (czas 43:18 w 2014 roku i 44:45 w 2013 roku).

W Poznaniu biegło mi się w miarę dobrze, jedyny zgrzyt to straszny tłum na starcie, przez pierwsze 2-3 km przepychałem się między setkami wolniejszych biegaczy i musiałem skakać po krawężnikach. Uczciwie ustawiłem się na początku przydzielonej mi strefy C, jednak jak się okazało chyba nikt z tych 10.000 ludzi nie miał pojęcia o tych strefach i ludzie stali na starcie jak popadło ;-)

Mój czas na mecie to 40:58, co jest oficjalną życiówką na dyszkę. Myślę, że gdybym specjalnie przygotowywał się do takiego startu (w sensie kilka dni odpoczynku przed)  i gdyby na trasie nie było takiego tłoku, być może mógłbym się pokusić o złamanie bariery 40 minut. To już pewnie w przyszłym roku ;-)

Niestety bieg zasłynął głównie ze słabej organizacji, licznych wpadek organizatorów i niezadowolenia biegaczy. Mam nadzieję, że stosowne wnioski zostaną wyciągnięte i za rok będzie już znacznie lepiej.

Na plus - na pewno fajna trasa, w tych okolicach miasta jeszcze nie startowaliśmy, trasa jest szybka i nadaje się na szybkie bieganie. Plusem na pewno jest medal w formie miecza, jest na pewno oryginalny i zapada w pamięć.

Dodam krótko w punktach, co według mnie było nie tak: 

1. braki w koszulkach - widocznie oszczędzali, to wyszła z tym lipa. Może pośpiech? Gdyby mieli koszulki dwa miesiące wcześniej to mieliby czas na reklamacje i poprawki 

2. brak zrobienia flagi na starcie z biegaczy (koszulki) - orgowie w ogóle nie ogarnęli tego tematu, żeby jeden kolor stanął po jednej stronie ulicy a drugi po drugiej. Szkoda bo w Wawie jakoś umieją i nie jest to trudne 

3. hymn - puszczono tylko jedną zwrotkę (WTF?). Słabe nagłośnienie i puszczanie łubu-dubu podczas święta państwowego - słabe to. 

4. Każdy miał na numerze startowym napisaną strefę A, B, C itd. Nikt z orgów tego jednak nie przestrzegał, nikt nie sprawdzał kto gdzie staje. Co więcej z moich obserwacji wynika, że 75 % startujących w ogóle nic nie wiedziało o swoich strefach, często startowali pierwszy raz. Nie przyjrzeli się swoim numerkom i literkom (co niby ma znaczyć np. "D"?), nie zrozumieli zasad, nie zauważyli też zbyt małych flag oznaczających te strefy, więc zrobił się chaos i nie dało się szybko biec na początku jeżeli ustawiłem się uczciwie w mojej strefie C. Strefy były stanowczo zbyt ciasno ustawione. W Berlinie są barierki, miejsca dosyć, i nie wejdziesz do nie swojej strefy - proste. 

5. Start powinien być falowy, np. każda strefa co 5 minut. Wtedy unikniemy takich korków na mecie, a biec może wtedy i 30.000 ludzi. 

6. Na numerach startowych mieliśmy na rogach zaznaczonego rogala. Z nieznanych mi przyczyn nikt tego jednak nie używał (zwykle wolontariusz odcina kuponik albo go zakreśla przy wydaniu). Tutaj wydawano "na gębę", efekt prosty do przewidzenia. 

7. Na własne oczy widziałem jak wolontariusze wydawali biegaczom po 2 rogale, nawet nieproszeni (brak szkolenia? nadzoru?) 

8. Brak czegokolwiek ciepłego do picia na mecie. Mogliby chociaż sprzedawać herbatę. 

9. Brak punktu z wodą na trasie. Jak biegnie 200 ścigaczy, to oczywiście nie potrzebują. Ale jak zapraszasz na bieg 10.000 amatorów którzy często startują pierwszy raz - woda w połowie by im się przydała. 

10. No i na koniec brak nadzoru i chaos w strefie mety - widocznie nie pilnowano medali, że ktoś brał więcej albo kibice sobie brali. 

Wystarczy poprawić te 10 punktów i bieg by wyglądał zupełnie inaczej.














Zobacz także

0 komentarzy

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM