parkrun Kalisz


Ja pośrodku, obok Grzesiek i Alina - koordynator parkrun Kalisz

Z małym poślizgiem trzeba wrzucić relację z wyjazdowego parkrun - tym razem w Kaliszu ;-)

12 listopada wczesnym rankiem ruszyliśmy z kolegą Grześkiem do Kalisza. Droga minęła nam bardzo szybko i miło na pogaduchach. Mój pasażer miał spać ale ani tam, ani z powrotem tego nie robił i woleliśmy pogadać. Na miejsce dojechaliśmy ok. 8:20. Już z daleka widać akwapark, nieopodal którego jest centrum parkrun w Kaliszu. Mając jeszcze chwilę czasu, wróciliśmy kawałek na kawę do pobliskiej stacji orlenu.

Ok. 8.45 przybyli koordynatorzy, wolontariusze no i biegacze. Przywitaliśmy się z wszystkimi. Jedynym minusem była pogoda, dosyć zimno ok. zera stopni, momentami też nieprzyjemnie wiało. parkrun odbywał się pod hasłem Święta Niepodległości, więc większość biegaczy była ubrana w barwy biało-czerwone. 

Jak zawsze na parkrun, przywitała nas tutaj miła i rodzinna atmosfera. Widać też, że koordynatorzy i wolontariusze są pasjonatami parkrun! Nie zabrakło napojów na mecie, sprawnie rozstawiono cały sprzęt, trasa elegancko oznakowana. Losowano nawet trzy vouchery na obiady w lokalnej zdrowej restauracji!

Trasa parkrun w Kaliszu wiedzie wzdłuż rzeki Prosna - startujemy na ścieżce pieszo-rowerowej obok akwaparku i biegniemy 2,5 km wzdłuż rzeki po jej prawej stronie (wschodniej patrząc na mapę). Po dobiegnięciu do punktu 2,5 km robimy nawrotkę o 180 stopni i wracamy taką samą trasą. Taka trasa ma swoje plusy i minusy - na pewno jest bardzo szybka, nie ma praktycznie w ogóle zakrętów, jest płaska. Co jednak najlepsze podczas biegu mamy prawie przez cały czas ogląd sytuacji daleko do przodu i do tyłu, nawet na jakieś 500 metrów widać wszystkich biegaczy - widzimy gdzie jesteśmy, jak daleko z przodu czy z tyłu biegną inne osoby.

Na naszym biegu szybko do przodu ruszył biegacz ubrany na biało, który po nawrotce jeszcze mocno przyspieszył i zdecydowanie przybiegł pierwszy. Mi biegło się całkiem przyjemnie, finiszowałem na mecie z czasem 19:46 na szóstym miejscu na 46 biegaczy. Niedaleko przed metą wyprzedziło mnie dwóch biegaczy, przez co nie zająłem piątego nagradzanego obiadem miejsca ;-)

Pełne wyniki można znaleźć tutaj:


Wyjazd do Kalisza bardzo udany - po biegu udaliśmy się jeszcze do kawiarni na rynku, gdzie miło gawędząc zostały wprowadzone wyniki biegu, a ja sam poukładałem równiótko tokeny na kolejny bieg ;-)

Udany wyjazd i dobrze kontynuowany środek długiego weekendu!

 Zdjęcie zbiorowe po biegu

 My w dwójkę z koordynatorką parkrun Kalisz ;-)
 Nazwa uliczki dobrze nawiązuje do tutejszej aktywności ;-)


 Trasa biegu elegancko oznakowana żółtą farbą, jest sporo strzałek i oznaczeń co każde 500 metrów
 Do ostatniego zdjęcia zostali najwytrwalsi i wolontariusze
 Finiszuję na szóstym miejscu
 Biegacz z pierwszego miejsca skanował się za pomocą parkrunnowej opaski - to się ceni!

 Początek biegu. Na mecie trzy osoby biegnące tutaj za mną okazały się szybsze ;-)

Od samego początku widać było układ sił w stawce - lider ubrany na biało przybiegł najszybciej.

Zobacz także

0 komentarzy

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM