Kórnik Triathlon 2016



W niedzielę 18 września 2016 r. wystartowałem w triatlonie w Kórniku na dystansie 1/4 IM. Start na sam koniec sezonu triatlonowego ;-) Przed startem nieco popadywał deszcz, potem na szczęście przestał. Organizacja zawodów bardzo dobra, jedyny minusik to słaba jakość asfaltu, było sporo dziur, momentami nieźle nas wytrzęsło na tych rowerach ;-)

Pływanie poszło mi całkiem dobrze, nie zmęczyło mnie, wyszedłem z wody po 17 minutach. Pewnym minusem była na pewno nawigacja, dosyć szybko zaparowały mi okularki, do tego wziąłem takie przeciwsłoneczne, no ale słońca nie było, tylko deszczowe chmury. Wskutek tego nie do końca byłem w stanie dostrzec na horyzoncie kolejne bojki nawrotowe. Do pierwszej przypłynąłem bez problemu, ale po nawrocie nie widziałem praktycznie w ogóle, więc kierowałem się tym gdzie płyną pozostali zawodnicy. Na pewno wskutek tego nadrobiłem dystansu i zamiast przepisowych 950 m popłynąłem ponad kilometr. Etap pływacki dał mi 38 miejsce na 302 zawodników, więc całkiem nieźle. Ale i tak najważniejsze, że pływanie mnie nie zmęczyło i miałem siły na dalsze napieranie. Rok temu popłynąłem w Kórniku szybciej, ale na pewno rok temu była znacznie krótsza trasa pływacka (biegowa zresztą tak samo).

Wskoczyłem na rower, przy czym z uwagi na pogodę założyłem dodatkową koszulkę kolarską, to był dobry pomysł żeby nie zmarznąć. Jechało się dosyć ciężko, momentami mocno przeszkadzał wiatr. Trzy okrążenia wokół jeziora i standardowe 45 km (licznik mi pokazał 45,5 km z dojazdami) pokonałem w czasie 1:16,57. Średnia na liczniku wyskakiwała 35,5 km/h. Czyli niestety bez rewelacji. Rower dał mi 62 miejsce tego etapu.

Po odstawieniu roweru z gracją ruszyłem na trasę biegową. Została w tym roku nieco zmodyfikowana - zamiast 2 pętli, biegliśmy trzy razy, jednak trasa była krótsza i nie obejmowała rundki wokół budynku. Trasa do biegania idealna, świetna promenada nad jeziorem. Sporo osób wyprzedzałem, mijałem też sporo znajomych. Trasa tym razem idealnie wymierzona - dystans 10,5 km pokonałem w czasie 45:46, co dało mi 40 miejsce na biegu. Fajnie, że na ostatnim etapie triatlonu jestem w stanie pokonać dyszkę w czasie rzędu 42-43 minuty, jeszcze niedawno nie było to możliwe.

Czas na mecie to 2:23,35, miejsce 38.

Niby czas tylko o paręnaście sekund lepszy niż rok temu, ale miejsce open poprawiłem o 30 pozycji. Do tego trasy były tym razem porządnie zmierzone.

Pełne wyniki można znaleźć tutaj.

Udane zakończenie sezonu w triatlonie! Teraz trzeba ciężko przepracować zimę, utrzymać tę formę i wyniki które mam teraz a przez zimowe i wiosenne miesiące pójść do przodu!















Zobacz także

0 komentarzy

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM