Moje pierwsze wrażenia po Poznań Triathlon - sobota sprint i olimpijka



Moje wrażenia na szybko po dziś: sama impreza całkiem fajna, zawody i ściganko w porządku. Największy minus to niezrozumiała dla mnie chęć dążenia orgów do rozrzucania poszczególnych punktów po mieście. Zalecany parking: termy, biuro zawodów oddalone raptem tylko o jakieś 4 km, trzeba iść z buta tam i z powrotem to już 8 km. Potem ta sama rundka ponownie żeby wstawić rower. Meta na mieście i trzeba z powrotem nad Maltę, najlepiej z buta kolejne kilka km bo autobus nie wiadomo kiedy jedzie. Najlepsze że po zakończeniu zawodów wracam nad Maltę, było po godz. 11 a więc 3 godziny po starcie sprintu, ale rowerów nie chcieli nadal wydawać i kazali czekać aż do 13:30 (???). Dzisiaj z kolei wstawiając rower na 1/2 IM opóźnienie ponad pół godziny z otwarciem strefy i kolejka na kilkaset metrów. Strefa finiszera na Placu Wolności krótko mówiąc d.... nie urywała, w zasadzie nic tam nie było, za metą pusto trzeba wyjść, i znowu kawałek dalej hamburger i pizza. Nie widzę sensu przenoszenia mety na rynek, atrakcyjność trasy nie jest warta tej odległości od startu. Możemy pobiec choćby i przez rynek, ale meta powinna być blisko startu. 

Dzisiaj kolejny zonk - nie chcieli mnie wpuścić do strefy bo kask zostawiłem w aucie (w regulaminie nic o tym nie ma) - no i zaiwaniaj tu kolejne 4 km do samochodu i z powrotem! Do tego byłem sam z córeczką, też oczywiście zakaz wstępu z córką (tekst sędziów: zadzwoń pań po babcię zapadnie mi na długo w pamięci). Do tego dziwaczny system z workami i przestawianiem rowerów - kto wpadł na taki pomysł, czy naprawdę orgowie lubią sami sobie utrudniać 

Naprawdę nie łatwiej wstawić nam po skrzyneczce i tam sobie każdy trzyma co trzeba... A tu jakieś worki, rzucanie nimi do "strefy zrzutu", przewieszanie, szukanie, zostawianie roweru gdzie indziej niż był brany i przestawianie go przez wolontariuszy jeszcze gdzie indziej, wożenie worków do mety, inny worek na rower, inny na bieg, jedni zostawiali kaski i buty przy rowerze, innym zabroniono... Nie chcę nawet myśleć jak by to wyglądało gdyby druga strefa była na Placu Kolegiackim jak pierwotnie planowano - byłby już chaos totalny. Dzisiaj w strefie zmian słyszę krzyk dziewczyny: "o jezu wzięłam nie swój worek, co robić???" Chyba producent worków został sponsorem tych 

Podsumowując - w porównaniu np. do Bydgoszczy 2 tygodnie temu, atmosfera w Bydgoszczy o niebo lepsza, organizacja zmian o niebo prostsza i logiczniejsza. Nie wiem czy naprawdę warto robić te zawody pod egidą Challenge tylko po to, żeby przyjechało kilku obcokrajowców? Liczba zawodników również d... nie urywa. Orgowie przemyślcie temat i za rok trasę poprowadźcie tak jak chcecie, ale metę zróbcie blisko startu. Pomijam już drobne wpadki jak spóźnione dostarczenie naklejek dla niektórych dystansów (np. sztafety 1/2 IM), albo brak w ogóle opasek na ręce dla uczestników sztafet (pewnie jutro będzie problem z wejściem na jedzenie). Nie narzekam już nawet na dziwaczne dystanse (w sprincie zamiast 5 km zrobili 6,5 km, na olimpijce rower zamiast 40 km miał niecałe 37 km - tak bywa). Przy takim budżecie i wysokości wpisowego, organizatorzy naprawdę mogli też postarać się o wartościowe nagrody dla najlepszych. Tymczasem w kategoriach wiekowych wygrywający otrzymali...... statuetki i np. czapkę ;-)

Powodzenia jutro wszystkim startującym!

Zobacz także

0 komentarzy

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM