Festiwal Biegowy w Krynicy - kompletny brak profesjonalizmu



Od kilku lat Festiwal Biegowy w Krynicy organizuje różne plebiscyty, w tym na Biegowe Wydarzenie Roku oraz Biegowego Dziennikarza Roku. Bardzo fajna inicjatywa, ludzie z całej Polski głosują, wysyłają e-maile oraz SMS-y. W ten sposób wyłaniane są m.in. najlepsze imprezy biegowe. Bardzo cenne były nagrody, przykładowo dla dziennikarza było to całe 30.000 zł w gotówce, natomiast dla Wydarzenia było to 150.000 zł, z czego minimum 100.000 zł wypłacane w gotówce. Taki zastrzyk finansowy na pewno był magnesem przyciągającym ludzi i organizatorów do tego plebiscytu. Mając taką wygraną, organizatorzy biegu mogą ufundować lepsze nagrody czy atrakcje dla uczestników.

Głosowanie w edycji 2015 - 2016 trwa już w najlepsze od wielu miesięcy. Zgłaszane są kandydatury, można głosować. Informacja o nagrodach była publicznie dostępna i nie była zmieniana, nagrody były identyczne jak rok temu.

Wielu organizatorów imprez przez długi już czas mobilizowało znajomych, biegaczy i uczestników do oddawania swoich głosów. Walka trwała w najlepsze.

Tymczasem organizator nagle na miesiąc przed końcem plebiscytu ogłosił taką oto niespodziankę.

Krótko mówiąc nagle wycofał się sponsor (pewnie PZU - kolejna "dobra zmiana") i dlatego żadnych nagród nie będzie. Nagroda dla dziennikarza roku to... dyplom i statuetka (wartość rynkowa: pewnie ok. 30 zł), natomiast impreza roku otrzyma nagrodę wartą niby 100.000 zł w formie..... reklamy na stronie internetowej festiwalu. Czyli nagroda warta tyle co funt kłaków. Obiecywali, że reklama będzie również w innych mediach - dopytałem w jakich i na jakich zasadach - odpowiedź jest rozbrajająca: to zostanie ustalone później.

Krótko mówiąc ludzie z Festiwalu Biegowego przez wiele miesięcy organizują plebiscyt, namawiają do wysyłania płatnych SMS-ów, mamią nagrodami, a na koniec jednak oświadczają, że żadnych nagród nie ma i nie będzie.

Jest to kompletnie niepoważne i nieprofesjonalne. Pomijam już nawet fakt, w jaki sposób organizatorzy ogłaszają te wieści, żadnego słowa przepraszam nie użyto, widocznie go tam nie znają.

Jak się organizuje plebiscyt z nagrodami, to logika by nakazywała zabezpieczyć nagrody, które się obiecuje. W tym celu jeżeli mamy sponsora, należy z nim spisać umowę, z której jasno będzie wynikało, że sponsor w zamian za reklamę ma dostarczyć nagrody. Takiej umowy nie można rozwiązać ot tak sobie, tylko dlatego, że sponsor zmienił zdanie.

Jeżeli organizatorzy Festiwalu działają na podstawie ustnych obietnic, to powinni wrócić do przedszkola, a nie zabierać się za organizowanie plebiscytów.

Istnieje coś takiego jak przyrzeczenie publiczne, jeżeli ktoś obiecuje konkretne nagrody, to ma obowiązek się z nich wywiązać. Ta sprawa powinna trafić przed sąd, który zmusi do spełniania obiecanek - cacanek.


Zobacz także

2 komentarzy

  1. Coś w tym jest z tego co napisałeś. Sam jestem ciekawy jak sprawa się rozwinie. Całe szczęście, że akurat wtedy jest maraton we Wrocławiu:)więc będą ważniejsze sprawy do przemyśleń:)i przygotowań:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwna sytuacja, która nigdy nie powinna mieć miejsca. Jeśli się coś obiecuje a już na pewno coś tak bardzo ważnego powinno się wywiązać z danej obietnicy. Niestety często tak nie jest. Zgadzam się z Tobą, że sprawa powinna wejść na drogę sądową. Jest to też jakiegoś rodzaju oszustwo. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów!

    OdpowiedzUsuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM