Bieg Trzech Mostów w Kamieniu Pomorskim.

Wczoraj - w niedzielę 17 lipca - wziąłem udział w II Biegu Trzech Mostów w Kamieniu Pomorskim. Było to charytatywny bieg na dystansie 10 km. Wspomogłem i wrzuciłem co nieco do puszki na leczenie chorej koleżanki.

Wystartowaliśmy dokładnie o godzinie 14.00. Pakiety nawet dosyć bogate jak na tak lokalny kameralny bieg (na 250 osób), dostaliśmy numery startowe, czipy, banana, napój energetyczny (wieczorem spożyłem - fuj!), tabletki musujące i jakieś ulotki. Na mecie całkiem oryginalne medale z czymś co przypomina ziemniaka (ma to być chyba kamień ;-) i woda.

Trasa bardzo ciekawa, urozmaicona. Biegliśmy nie tylko po miejskich ulicach i chodnikach, ale nawet przez czyjeś ... pole zasiane jakimiś roślinami (kompletny suchy piach) i całkiem długi most prowadzący potem obok całkiem sporego portu. Nigdy nie byłem w tym mieście, przy okazji biegu mogłem go nieco zwiedzić.

Słabe było to, że organizatorzy pomimo że posiadali całkiem fajny sprzęt, nie mieli żadnej spikerki ani nie puszczano żadnej muzyki, co robi przecież fajną atmosferę. Spiker w żaden sposób nie przywitał biegaczy, nie zagaił, tylko nagle zapytał czy gotowi i zaczął odliczanie do startu ;-) Warto wykorzystywać sprzęt, który się posiada.

Pewnym minusem był fakt, że jak się potem okazało pobiegłem aż 10,7 km, cały czas biegłem w okolicach 20 miejsca i śledziłem przed sobą pozostałych biegaczy i biegłem tak samo jak oni. Okazało się potem, że pomylono trasę i pobiegliśmy za daleko ;-) Ale tam jestem daleki od narzekania. Trasa faktycznie była bardzo słabo oznaczona, jakieś malutkie strzałki na chodniku ponoć gdzieś były. Nie ma co wymagać odgrodzenia całej trasy barierkami, ale jakieś większe tabliczki ze strzałkami w newralgicznych miejscach na pewno by się przydały. Pewnym zonkiem był też fakt, że miejscami ruch uliczny chyba nie był zamknięty, bo jeździły samochody.

Minusem na trasie był też faktycznie brak jakichkolwiek kibiców, miasto było jakby wymarłe? Czy wszyscy siedzili w kościele? Tego nie wiem. Ludzie też narzekali na brak wody na trasie i potem na mecie, ja nie korzystałem z wodopojów na trasie w ogóle, ale biegłem w czołówce i woda jeszcze była.

Mój czas na dystansie równym 10 km wyniósł 41:58 więc całkiem fajnie. Na mecie natomiast zmierzono mi 44:43 (na dystansie 10,7 km), co dało mi miejsce 29. open na 257 biegaczy.

Pełne wyniki można znaleźć tutaj.

Można też obejrzeć nagranie z drona, w kilku miejscach mnie widać.


Bieg całkiem fajny, ale organizacyjnie jak na tak niewielki kameralny bieg, sporo można poprawić ;-) Ale co pobiegałem, to moje.

Zobacz także

0 komentarzy

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM