Triathlon Ślesin







W zeszłą niedzielę 5 czerwca 2016 r. wystartowałem w imprezie pod nazwą Garmin Iron Triathlon Ślesin na dystansie 1/8 IM, a więc 475 m pływania, 22,5 km rower oraz 5,25 biegania.

Był to mój drugi start w triatlonie na najkrótszym dystansie. Rok temu w Bydgoszczy na podobnym dystansie miałem czas 1:12,13, ale wiadomo że imprez w triatlonie nie sposób porównywać, często są różne dystanse, nieidealnie wymierzone, raz jest długi dobieg do strefy zmian a raz krótki, w Bydgoszczy ponoć była niedomierzona trasa biegowa, do tego płynęliśmy w rzece z prądem.

Tak czy siak udało mi się poprawić mój czas i na metę dotarłem po 1:11,08, mamy więc poprawę o równo minutę ;-)

Pełne wyniki można znaleźć tutaj.

Na zawodach panowała świetna pogoda, świeciło słońce, nie padało, nie było zbyt upalnie i nie wiało - po prostu idealnie na ściganie. Niestety na zawody przyjechałem z naciągniętym prawym kolanem, coś musiałem źle stanąć albo kopnąć podczas gry w piłkę, dzień wcześniej kuśtykałem i poważnie zastanawiałem się, czy w ogóle dam radę pobiec. Na szczęście po rozgrzewce ból był mniejszy, podczas zawodów prawie w ogóle nie dokuczał, a teraz już całkiem przeszło.

Do biura zawodów ledwo zdążyliśmy, trochę za późno wyjechaliśmy, a na dojazd do Ślesina trzeba liczyć te minimum półtora godziny. Biuro zawodów było już po 10:00 zamknięte, cudem udało mi się odebrać pakiet, a w momencie jak zbiegałem do strefy zmian żeby ustawić rower i rzeczy, sędziowie krzyczeli już, że w tej chwili należy strefę opuścić bo będą kary czasowe ;-) Na szczęście szybko ustawiłem co trzeba i wyleciałem z tej strefy. Po czasie stwierdziłem, że zapomniałem zostawić w butach skarpetki... Przez płot wolontariusze na szczęście włożyli mi je, co prawda do cudzej skrzyneczki... Po dobiegnięciu z wody udało mi się je dosyć szybko odnaleźć.

Okolica gdzie odbywają się zawody jest wspaniała - dużych rozmiarów jezioro, sporo łodzi i innego sprzętu pływającego, duży rozległy park, place zabaw dla dzieci - świetne miejsce na spędzanie wolnego czasu. Krótszy dystans startował o 11:50 spod mostu łączącego jeziora, natomiast 1/4 IM 10 minut później z plaży, tak żeby dystans pływania był dwukrotnie dłuższy.

Malutkim minusem była mocna pralka na starcie, start był bowiem między dwoma bojkami ustawionymi dosyć wąsko. Było nas 150 osób na starcie i wszyscy naraz zaczęli płynąć było dosyć ciasno. Co gorsza sam moment startu był dla mnie trochę zaskakujący, bo nie było żadnego odliczania, strzału czy czegoś podobnego - po prostu sędziowie odsuwali pływaków do tyłu na linię startu, a tu nagle wszyscy zaczęli płynąć ;-) Widocznie ktoś tam z sędziów krzyknął start! i się zaczęło! Niestety dla mnie trochę w złym momencie, bo akurat poprawiałem jeszcze okularki no i nie do końca mi się to udało. Już po kilku ruchach naleciało mi wody do lewego okularka, zastanawiałem się co robić - czy zatrzymywać się i wylać wodę, tracę przez to sekundy i ryzykuję że napłynie czy popłynie po mnie setka pływaków ;-) czy też jakoś przetrzymać tę kryzysową sytuację?

Postanowiłem że nie będę tego ruszał, trudno to tylko kilka minut płynięcia i to chyba była dobra decyzja. Przez cały dystans pływania starałem się mieć otwarte tylko jedno oko ;-) Pewnie przez to trochę cierpiała nawigacja i znowu coś tam pewnie nadrobiłem, ale trudno.

Z wody wyszedłem po 8:33 min na miejscu 36.

Następnie dosyć długi dobieg do strefy zmian (na rynku), do tego pod górkę. Tam udało mi się w miarę sprawnie wszystko ogarnąć i ruszyłem do fazy rowerowej.

Jechało mi się całkiem dobrze, na pewno minimum kilkanaście osób na trasie udało mi się wyprzedzić, mnie wyprzedziło może 3 albo 4 zawodników. Udawało mi się jechać na początku ze średnią ok. 35 km/h, z biegiem czasu nawet jechało mi się coraz lepiej i ostatecznie zbliżyłem się do łącznej średniej prędkości 36 km/h. No takie prędkości to ja już mogę zaakceptować, nie to co w Lubaszu gdzie było ledwo 31 km/h.

Trasa rowerowa całkiem przyjemna, świetne widoki. Jedyny minus to miejscami słaby asfalt, sporo dziur, do tego bardzo dużo zakrętów, gdzie trzeba było mocno zwolnić. To na pewno mocno spowalniało jazdę.

Etap rowerowy (22,5 km) pokonałem w czasie 37:47, co było 18. rezultatem.

W strefie zmian szybko odstawiłem rower, zmieniłem buty i wybiegłem na trasę biegową. Były to dwie pętle poprowadzone dosyć ciasnymi chodnikami, też było sporo zakrętów i zbieg po piasku. Na pewno nie było to jakaś szybka trasa, gdzie można by się spokojnie rozpędzić.

Tak czy siak biegło mi się całkiem dobrze, kilka osób wyprzedziłem (z tym, że na drugim okrążeniu wyprzedzałem pewnie ludzi, który biegi dopiero pierwsze kółko, więc byli i tak daleko za mną), kilka osób wyprzedziło też mnie.

Podczas biegania zmierzono mi czas 19:58, co było 20. wynikiem.

Wpadłem na metę, mocno zmęczony ale zadowolony ;-)

Zawody zorganizowane wzorowo, ładny medal, bogaty bufet, mnóstwo arbuzów, bananów, wszystkiego do wyboru do koloru. Na pewno warto brać udział w takich zawodach. Jest to cały cykl triatlonów, jednak poza Ślesinem wszystkie są dosyć daleko od Poznania (Piaseczno, Radków, Stężyca, Elbląg), więc taki start to już cała wyprawa.

Na pewno za rok melduję się w Ślesinie! Obojętnie czy na dystansie 1/8 IM, czy może 1/4 IM, byleby pogoda i organizator się nie zmienili to warto tam być!





Zobacz także

4 komentarzy

  1. a jak z bazą do spania? coś fajnego w okolicy? czy trzeba przyjeżdżać dzień wcześniej czy wszystko jest do ogarnięcia rano? pozdrawiam i gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest do ogarnięcia rano, tak jak napisałem my się spóźniliśmy, zgodnie z regulaminem biuro zawodów było czynne do 10:00, a strefa zmian do 10:30. Start był 11:50 więc miałem nadzieję, że orgowie podejdą liberalnie do tych zapisów, skoro mają być 2 godziny do startu. Okazało się, że jak wbiegliśmy do biura zawodów o 10:20 to już cudem odebrałem pakiet, a faktycznie o 10:30 zamykali strefę.

      Miejsce jest świetne na weekend, co do noclegu to się nie wypowiadam bo tam nie nocowaliśmy ;-)

      Usuń
  2. Gratulacje! Zwłaszcza szybkiej jazdy i biegu. 5,275km poniżej 20 minut to poniżej 19' na 5km! Chyba Twój rekord?
    Kris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm tak, pod warunkiem, że dobrze wymierzyli trasę ;-) w TRI startuję bez zegarka więc nie wiem, zegarek mi przeszkadza przy zdejmowaniu pianki.

      Usuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM