Podsumowanie Triathlon Lubasz



Wczoraj wziąłem udział w triathlonie w Lubaszu na dystansie 1/4 IM. Pierwszy start w zawodach triathlonowych w tym roku - dobre przetarcie. Przez cały tydzień była piękna pogoda, a jak przyszła niedziela, to niestety wszystko się popsuło... Na szczęście tylko momentami padał deszcz, najmocniej u mnie na trasie biegowej przez chwilę mocno lunęło. Bardzo przeszkadzał wiatr na trasie rowerowej. Ale od początku.

Pływanie - tłum pływaków ustawił się na brzegu i dokładnie o godzinie 14:00 na sygnał sędziów wszyscy ruszyli do wody! Wystartowało 374 zawodników. Spore zawody!

W wodzie od razu zrobiła się niesamowita pralka, w tłoku ludzie łapali się za ręce, nogi... Starałem się tego uniknąć i popłynąłem bardziej w lewo, zmierzając do pierwszej boi. Trasa prowadziła dookoła dwóch boi, z powrotem na plażę, ok. 50 metrów trzeba było przebiec po piasku, z powrotem do wody i jeszcze jedno okrążenie. U mnie zegarek pokazał mi, że pokonałem 1.050 metrów na etapie pływackim, co mi zajęło 17:33 minuty, dało to 66 miejsce open z samego pływania. Ten etap pod kątem miejsca poszedł mi najlepiej.

Dosyć długi dobieg do strefy zmian, która znajdowała się na boisku tenisowym. Dłuuuugo siedziałem w strefie zmian, robiło się całkiem zimno, więc na strój triatlonowy nałożyłem jeszcze koszulkę kolarską, a na głowę pod kask chustę buff. To był dobry wybór, bo potem cieszyłem się komfortem termicznym.

Strefa zmian zajęła mi aż 4:38, niektórym jeszcze więcej, ale najlepszym poniżej 2 minut. Jak się potem okazało tych dwóch minut mi brakło do złamania wymarzonej bariery 2:30 ;-)

Ruszyłem na trasę rowerową. Okazała się ona najtrudniejszym etapem całego triatlonu - jechaliśmy 5 km w kierunku Czarnkowa, w tą stronę było raczej płasko a na koniec mocny długi zjazd, gdzie momentami osiągałem nawet 61 km/h!!! Jednak jazda z powrotem to istna Golgota, męczarnia z prędkościami poniżej 20 km/h... Średnia oscylowała u mnie w okolicach 31 - 32 km/h, a więc bardzo słabo. Bardzo przeszkadzał mocny wiatr, momentami wiał w twarz, a częściej z boku - mocno przeszkadzał. Na szczęście podczas roweru raczej nie padał deszcz, momentami tylko trochę pokropiło.

Na rowerze dystans wyszedł ok.45 km, co mi zajęło 1:21,17. Miejsce 100 - słabiutkie...

Potem już wypatrywana przeze mnie strefa zmian (poniżej 2 minut) i ruszyłem na trasę biegową. Pokonywałem różne kryzysy w tej trakcie, na początku przez kilka kilometrów zegarek pokazywał mi, że biegnę tempem 4:30/km, ale potem już musiałem zwolnić. Kilku zawodników wyprzedzałem.

Ostatecznie trasę mającą mieć 10,55 km pokonałem w czasie 47:17, co dało miejsce 114.

Ogółem mój czas z dystansu 1/4 IM to 2:32,36, co dało miejsce 95 OPEN.

Z czasu nie jestem do końca zadowolony, miałem nadzieję na czas poniżej 2:30 - ale niestety uniemożliwiła mi to wolna jazda rowerem, do tego dwie minuty w pierwszej strefie zmian zaważyły na wyniku. Odkuję się następnym razem ;-)

Zawody zorganizowane znakomicie, bardzo bogate bufety, zwłaszcza na trasie biegowej - super pomysłem były arbuzy! Za metą równie bogato, posiłek, banany, arbuzy, makaron - super!

Na zawodach otrzymałem czepek, naklejki, koszulkę z zawodów, numer startowy i bardzo ładny medal.

Zobacz także

0 komentarzy

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM