To już jest koniec



To już jest koniec, nie ma już nic. Jesteśmy wolni, możemy iść!

Słowami tej piosenki chciałem się ładnie z Wami pożegnać. To jest ostatni wpis na tym blogu. Postanowiłem bowiem zakończyć moją karierę sportową...

Dziękuję wszystkim za ostatnie lata. Mój czas już niestety minął.

Ostatnimi czasy bardzo bolą mnie kolana podczas biegu. Lekarze już dawno odradzali mocny wysiłek fizyczny, w tym zwłaszcza bieganie.

Poza tym rodzina już dawno mnie nakłaniała do takiej decyzji - lepiej odejść u szczytu powodzenia i chwały, niż potem męczyć się w trudzie i znoju o powrót do lepszej formy.

Duże znaczenie ma czynnik finansowy. Przemyślałem temat i doszedłem do wniosku, że przy ok. 60 startach w biegach ulicznych rocznie, jeżeli przyjąć średni koszt 50 zł jednego startu (dojazd, żel itp.), rocznie wydawałem na moją pasję sportową 3.000 zł. Jeżeli do tego doliczyć koszty wejściówek na basen, zakup butów do biegania czy roweru do triatlonu, kwoty robią się niebagatelne.

Postanowiłem wejść mocniej w politykę i zaangażować się w kolejne kampanie wyborcze.

Jeszcze raz dziękuję za mile wspólnie spędzony czas i do zobaczenia - być może - kiedyś!

Robert

Zobacz także

5 komentarzy

  1. Czemu całkowicie? Możesz na przykład przerzucić się na marsze Nordic Walking lub zwykłe marsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wchodzę w politykę i kolejne kampanie wyborcze, więc nie będę miał czasu na jakieś marsze ;-)

      Usuń
  2. Coś czuję, że to prima aprilis.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję wyniku w Berlinie :-)
    Mega czas wykręciłeś :-)
    R

    OdpowiedzUsuń
  4. No to kończ już z tymi żartami i opisz nam, jak się biega po niemieckiej ziemi. ;-)

    OdpowiedzUsuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM