W czym biegać na nartach? PORADNIK

Wiele osób, które nigdy nie próbowały biegówek, nie ma podstawowych informacji na temat sprzętu niezbędnego do uprawiania tego pięknego sportu. Warto więc podać dla nich kilka wskazówek. To nie jest drogi sport, a sprzęt nie jest zbytnio skomplikowany. Wystarczy poznać kilka podstawowych wskazówek i rad, żeby móc cieszyć się z bezproblemowej jazdy, czy to na zawodach, czy rekreacyjnie.




- narty: narty biegowe są zupełnie inne od zjazdowych - znacznie dłuższe, bo mają między 180 cm a nawet 210 cm długości, są przy tym bardzo lekkie i cieniutkie. Na nartach znajdują się oczywiście wiązania, które muszą pasować do butów, w których biegamy czy spacerujemy. Narty dla początkujących najlepsze są z łuską, co oznacza, że na spodzie narty pod samym butem znajduje się strefa z takimi nacięciami. Dzięki temu takie narty nie wymagają jakiegokolwiek smarowania - po prostu zakładamy i jedziemy. Dzięki łusce można się w stylu klasycznym łatwo odpychać nogami naprzemiennie i jedziemy w ten sposób do przodu. Łuska działa idealnie na podbiegach, natomiast na zjazdach i szybkiej jeździe po płaskim jest nieco wolniejsza niż narta gładka ze smarowaniem. Ale prawda jest taka, że jak na przeciętny poziom amatorstwa, to takie szczegóły nie mają wielkiego znaczenia. Ja w każdym bądź razie póki co wolę nie babrać się ze smarowaniem, męczeniem się z trafieniem smaru na trzymanie, wolę pobiec z nowoczesną łuską i mam pewność, że w miarę komfortowo dotrę do mety i to w całkiem niezłym czasie.

Tutaj na zdjęciu mamy porównanie - po lewej narty z łuską, po prawej gładkie bez łuski, wymagające smarowania:


Oczywiście narty z łuską można smarować na poślizg, żeby szybciej jechały.

Narty bez łuski, jeżeli chcemy w nich jechać stylem klasycznym, będą nam się ślizgały w miejscu na podbiegach. Dlatego niezbędne jest nałożenie odpowiedniego smaru - klistra na trzymanie w miejscu, gdzie w pierwszej narcie jest łuska. Często jest trudno utrafić ze smarowaniem, w efekcie taki smar może albo w ogóle nie trzymać np. na zamrożonych torach z lodem, albo jak spadnie świeży śnieg, to śnieg może się przykleić do smaru i zablokować jego działanie - wówczas mamy ten sam efekt. Sam bodajże z 2 czy 3 lata temu pobiegłem 50 km na Biegu Piastów na gładkich nartach, gdzie sam je wcześniej posmarowałem klistrem i wtedy udało mi się z tym trafić idealnie. Ale czy pobiegłem dzięki temu szybciej, to już nie ma jak sprawdzić ;-) Ja tam wielkiej różnicy nie widziałem u siebie.

Narty do łyżwy (stylu dowolnego) są nieco krótsze, nie mają też żadnej łuski i są gładkie na całej długości. W łyżwie nie potrzebujemy żeby narta się odpychała, tylko łyżwujemy więc narta musi być możliwie śliska na całej długości.

Najpopularniejsze marki nart to Fisher, Salomon, Rossignol, Atomic.

Jeżeli chodzi o długość nart, to według moich doświadczeń dla amatorów najlepsze są takie w okolicach wzrostu narciarza, albo ewentualnie dłuższe o ok. 5 - 10 cm od wzrostu. Ja sam używam nart do klasyka Rossignol, które mają tylko 185 cm, są przeznaczone pewnie dla juniorów, ale mi one pasują i dobrze mi się w nich biega. Na pewno krótsze narty ułatwiają podbiegi, szybkie skoki czy robienie choinki. Na pewno fajnie mi się wyprzedzało na takich stromych podbiegach ostatnio na zawodach w Dusznikach.

Narty dzielą się również według sztywności (dopasowane do wagi narciarza), tak żeby strefa odbicia dobrze przylegała kiedy ma przylegać do podłoża, robi się test kartki papieru. Według mnie sztywność narty nie ma większego znaczenia na amatorskim poziomie, więc szkoda zawracać sobie tym głowę.

Ważna rzecz to wiązania nart - żeby po prostu pasowały do butów. Najpopularniejsze są systemy NNN oraz SNS. Jeden niestety nie pasuje do drugiego, jest trochę węższy. Mi się najlepiej używa systemu NNN i na nim się skupiam.

Używając narty należy bardzo uważać na wszelkie kamienie, żwir czy gałęzie wystające spod śniegu. Niestety narty biegowe jest bardzo łatwo uszkodzić i robią się rysy. Wiadomo że im więcej takich uszkodzeń, tym potem narta jedzie wolniej.

Narty biegowe można kupować w sklepach internetowych, całkiem duży wybór jest również w Decathlonie oraz Makro. Ceny nart zaczynają się od ok. 200 zł za parę, za ok. 300 - 400 zł kupi się już całkiem porządną parę nart łącznie z wiązaniami, które na poziomie amatorskim spokojnie posłużą kilka sezonów.

- buty - znacznie się różnią od butów do zjazdówek. Co najważniejsze punkt styczny z wiązaniami jest tylko jeden na samym czubku buta. Oznacza to, że cała stopa jest ruchomo i stopa odrywa się od narty, co jest zupełnie inne niż przy sztywnych wiązaniach przy zjazdówkach. Trzeba pamiętać, żeby system wiązań w butach pasował do wiązań w naszych nartach. Przykładowo system NNN czy SNS (od Salomona). Buty można kupić np. w Decathlonie, Makro, albo w sklepach internetowych. Ja ostatnio kupiłem nowe buty w systemie NNN w Decathlonie za jedyne 150 zł - zobaczymy jak się będą sprawowały.

Niektóre modele butów są przeznaczone specjalnie do stylu dowolnego (łyżwowego), różnią się większym obudowaniem buta i zwykle wyższą cholewką.



- kijki - ważna jest według mnie długość kijków, zwykle sugerowane są takie do wysokości brody narciarza albo jego ramienia. Każdy musi wypróbować na sobie samym jak mu pasuje, ja np. lubię dłuższe kijki, biegam na takich co mają 165 cm długości. Mam wrażenie, że dzięki temu za każdym odepchnięciem robię to w bardziej potężny sposób i szybciej posuwam się do przodu ;-)

Istotny jest również  sposób trzymania kijka, z doświadczenia mogę polecić tylko takie z korkowym wykończeniem rączki oraz specjalną rękawiczką do trzymania. Takie paski czy rzemienie po dłuższym czasie zaczynają się wpijać w rękę i nie jest to nic fajnego.

Kijki można kupić przez internet, w Decathlonie czy Makro. Kosztują zwykle ok. 100 zł, za taką cenę można już znaleźć całkiem dobre kije.

Kije do stylu łyżwowego (dowolnego) są nieco dłuższe niż do klasyka. Ale mi leżą i tak możliwie długie również w klasyku.





- odzież - tutaj w zasadzie sprawdza się odzież biegowa, ważne żeby była możliwie opięta i żeby nic nie majtało i żeby mieć swobodę ruchów, zwłaszcza górnej części ciała (ręce, brzuch i plecy). Wiadomo że na nartach jest zwykle dosyć zimno, więc trzeba się cieplej ubrać. Z doświadczenia wiem, że wiele osób popełnia błąd i ubiera się stanowczo za ciepło w stosunku do temperatury na trasach. Zwykle jest to około zera stopni, więc po dłuższej chwili biegu możemy nieźle się zgrzać. Nie używam specjalnych kombinezonów takich jednoczęściowych, których używają zawodowcy - nie mam takiej potrzeby. Wystarczą długie spodnie możliwie obcisłe, a na górę najlepiej najpierw termalny oddychający długi rękaw (używam Crafta), na to jakiś t-shirt i trzecią warstwę leciutką kurtkę przeciwwiatrową, np. z Decathlonu. Jak jest bardzo ciepło to t-shirta można spod spodu zdjąć i będzie grało. Do tego trzeba pamiętać o czapce, rękawiczkach, przydaje się również chusta w rodzaju buffa na szyję, jak jest zimno to można ją dodatkowo naciągnąć na głowę. Czapka najlepiej żeby była możliwie obcisła i lekka, ja zwykle lubię mieć zapasową w kieszeni na zmianę - po kilku godzinach biegu warto skorzystać z takiej możliwości. Dużo rzeczy nie warto kupować takich specjalnie dedykowanych do narciarstwa biegowego, takie rzeczy są zwykle dużo droższe (np. rękawiczki, kurtki), w zupełności wystarczą takie do biegania w niższych temperaturach.





Jak więc widać narciarstwo biegowe jest znacznie tańsze niż narty zjazdowe. Całkiem dobry sprzęt do biegówek można kupić np. narty za 300 zł, buty za 150 zł, kijki za 100 zł. Łącznie więc za ok. niecałe 600 zł jesteśmy już dobrze wyposażeni. Zjazdówki natomiast to same narty mogą kosztować tysiaka, do tego kilka stówek na buty i wychodzi kilkakrotnie drożej.

Do tego praktycznie cały ubiór do nart biegowych można potem wykorzystywać w zwykłym bieganiu jak jest zimniej, tylko poza butami.

Sprzęt można również oczywiście wypożyczyć na miejscu w wypożyczalni sprzętu. Polecam tę opcję dla kompletnie początkujących. Po co inwestować od razu w coś, co może się Wam nie spodobać - warto wypróbować. Po drugie kupując coś po raz pierwszy i nie mając doświadczenia można kupić coś co nam nie odpowiada, buty niewygodne, kijki za krótkie, albo co gorsza np. buty niepasujące do wiązań. Ceny w wypożyczalniach wynoszą zwykle ok. 30 zł za cały komplet na cały dzień. Jest to więc według mnie bardzo tanio. Jak wyjeżdżamy na biegówki raz czy dwa razy w sezonie i spędzamy na nartach po dwa czy trzy dni, można mieć sprzęt na miejscu, bez konieczności jego wożenia. Przy wypożyczaniu na dłuższy czas otrzymamy pewnie dodatkowy rabat.

Miłego biegania na nartach!!!


Zobacz także

0 komentarzy

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM