Niepoważni politycy kontynuacja ;-)

W grudniu 2015 roku pisałem o niepoważnych politykach, którzy jakoś ciągle nie mogą się zdecydować, kim chcą być i jakie pełnić funkcje. Mam na myśli sytuację, gdy polityk zajmujący jakieś eksponowane stanowisko, w jego trakcie kandyduje na inne stanowisko, którego nie można ze sobą łączyć. Wygranie wyborów w praktyce więc zmusza go do rezygnacji z dotychczasowej funkcji.

Przykładowo wieloletni radny gminy kandyduje do Sejmu i otrzymuje upragniony mandat. Taka sytuacja jest jeszcze w miarę do zaakceptowania.

Ale jeżeli ktoś wybrany na ważne stanowisko, kandyduje gdzie indziej, już po kilku miesiącach? Czy nie jest to nadużycie zaufania, które okazali mu wyborcy? Czy nie jest to marnotrawienie pieniędzy i robienie zamieszania? Jeżeli głosuję na daną osobę np. na prezydenta miasta, a kadencja ma wynosić 4 lata, to właśnie po to idę do urny i marnuję swój cenny czas, żeby wybrana przeze mnie osoba pokazała co umie przez pełną kadencję.

W grudniu 2015 r. opisałem przykład Anny Milczanowskiej, która w 2014 roku z minimalną przewagą wygrała wybory na prezydenta Radomska jako kandydat PiS. Obiecywała wyborcom swoją ciężką pracę w całej kadencji 2014 - 2018. Niestety już po kilku miesiącach zmieniła zdanie, bo zdecydowała jednak, że lepiej jej będzie w Sejmie i w 2015 roku wygrała mandat poselski z listy PiS. Zrezygnowała więc z funkcji prezydenta miasta i przeniosła się do Sejmu...



Przez takie jej działania musieliśmy finansować kolejne wybory na prezydenta Radomska. Odbyły się one w ostatnią niedzielę. Tym razem kandydat PiS dostał bęcki i przegrał z Jarosławem Ferencem z KW "Razem dla Radomska", który w drugiej turze pokonał Wiesława Kamińskiego (KW PiS).

Ferenc zdobył 63,75 procent głosów. Zagłosowało na niego 8 679 osób. Drugi z kandydatów - Kamiński, który od listopada ub. roku był komisarzem Radomska, otrzymał 4 935 głosów, czyli 36,25 procent poparcia.
Przeprowadzenie przedterminowych wyborów zarządziła premier Szydło po tym jak w ubiegłym roku dotychczasowa prezydent miasta Anna Milczanowska dostała się do Sejmu i po dziewięciu latach zrezygnowała z zajmowanego stanowiska.
O fotel prezydenta blisko 48-tysięcznego miasta w pierwszej turze wyborów, która odbyła się 7 lutego, walczyło sześcioro kandydatów. (PAP)

Zobacz także

1 komentarzy

  1. ... wcielenie w życie maksymy - dobra zmiana
    R

    OdpowiedzUsuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM