Tak zostałem wolontariuszem tygodnia na parkrun ;-)

http://www.parkrun.pl/nowosci/

Wolontariusz tygodnia


Imię i nazwisko: Robert Walczak
Wiek: 35 lat
Zawód: radca prawny
Bieg macierzysty: parkrun Poznań
Liczba biegów: 66
Udział jako wolontariusz: 33
Moja ulubiona rola wolontariusza podczas biegów parkrun?
Prowadzenie biegów parkrun, mierzenie biegaczom czasu, a potem wgrywanie wyników biegu do systemu.
Dlaczego warto być wolontariuszom?
Dzięki wolontariatowi na parkrun można zrobić coś pozytywnego i fajnego nie tylko dla siebie, ale także dla innych. Wolontariusz ma poczucie bycia częścią większej inicjatywy, elementem dużej układanki, dzięki której wiele osób na całym świecie może miło, zdrowo i pozytywnie spędzać sobotnie poranki.
Jak namówiłabyś innych biegaczy do pomagania podczas biegów parkrun?
Przeplatanie samego biegania w parkrun z wolontariatem jest niezwykle cennym uzupełnieniem uczestnictwa, gdyż czyni go pełnym i pozwala lepiej zżyć się z innymi biegaczami parkrun. Jest to o tyle istotne, iż podczas innych zawodów biegowych nie ma czasu i możliwości bliższego poznania ludzi, porozmawiania z nimi – a to jest możliwe podczas wolontariatu, chociażby oczekując biegaczy na mecie. Po przebiegnięciu ponad 50 biegów parkrun w kilku różnych lokalizacjach stwierdzam, że samo bieganie (nawet szybkie) w parkrun to tylko część tej imprezy, równie ważny jest wolontariat i zaangażowanie w organizację biegów. Tylko wtedy można poznać i przeżywać parkrun w pełny sposób.
Najbardziej zapamiętany lub najśmieszniejszy moment podczas wolontariatu?
Takich momentów było co najmniej kilka. Przykładowo całkiem niedawno organizowaliśmy w Poznaniu wielki bieg parkrun, kiedy to 27 grudnia przyszło ponad 1.100 biegaczy. Poza organizacją tego wydarzenia wziąłem również na siebie zadanie poprowadzenia biegu na rowerze, aby nowi biegacze parkrun na pewno nie pomylili naszej trasy na poznańskiej Cytadeli. Jakież było moje zdziwienie, gdy wjeżdżam na metę prowadząc najszybszych biegaczy, a tu widzę, że na ziemi leżą nasze rozsypane tokeny w znacznej liczbie... Na szczęście jakoś sobie poradziliśmy! Takie kryzysowe sytuacje na parkrunie są na pewno cennym doświadczeniem i pozwalają zachować zimną krew. Drugim takim momentem była gigantyczna kolejka do wręczania tokenów i skanowania uczestników. Na szczęście wszystko się udało, ale emocje i przeżycia były naprawdę pierwszej klasy. Po biegu otrzymaliśmy mnóstwo entuzjastycznych recenzji i podziękowań, które wynagrodziły nam wszystkie trudy organizacji tego biegu. Emocje zapamiętamy na długo.
Inny moment jest związany nie tyle z wolontariatem, co bardziej z turystyką parkrunową. Pochodzę z Zielonej Góry, więc będąc w domu rodzinnym na weekend nie mogłem sobie odmówić odwiedzenia parkrun Żary. Byłem niezwykle mile zaskoczony pozytywną atmosferą, frekwencją, licznymi wolontariuszami i inicjatywą, która panuje w tej lokalizacji parkrun - zwłaszcza w tak niewielkim miasteczku. Uczestnicy i prowadzący bieg od razu rozpoznali moją koszulkę z liczbą "50" na plecach i zostałem przedstawiony skąd przyjechałem, kim jestem i jak mi się podoba w Żarach. Było naprawdę świetnie! A otrzymawszy megafon mogłem od razu zaprosić na nasz wielki bieg 27 grudnia do Poznania. Sytuacja ta pokazała, że do przeprowadzenia biegu w znakomitej atmosferze nie trzeba wielkich nakładów, wystarczy trochę ciasteczek, woda i entuzjazm prowadzących bieg. To jest pewnie sekret tak dużej frekwencji w Żarach.
Jest coś, co zmieniłbyś w biegach parkrun?
Co do zasady nic bym nie zmieniał. Brakuje mi może trochę archiwalnych wyników z rocznej klasyfikacji punktowej. Wiele osób narzeka też na poranną godzinę startu. Paradoksalnie mi ta wczesna sobotnia godzina bardzo pasuje, bo po porannym biegu parkrun mam jeszcze cały dzień do dyspozycji. Gdy bieg odbywa się np. w okolicach południa, wówczas praktycznie cały dzień trzeba temu podporządkować. Często również można połączyć obecność na parkrun z inną imprezą biegową w tym samym dniu. Być może lepsza byłaby nieco bardziej elastyczna godzina biegu, tak żeby od czasu do czasu parkrun mógł odbyć się w zależności od potrzeb o nieco innej godzinie albo np. dzień później w niedzielę. Dzięki czemu nie trzeba byłoby rezygnować z parkrun z powodu jakiejś innej dużej imprezy sportowej odbywającej się w sobotni poranek w okolicy. Na pewno zyskałaby na tym frekwencja.

Zobacz także

1 komentarzy

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM