Co będzie się działo w bieganiu w 2016 roku?



Znalazłem ciekawy artykuł o rozwoju biegania w 2016 roku. Można go przeczytać tutaj.

Zgadzam się z autorami, że najważniejsze trendy na kolejny rok będą następujące:

1. Rozwój biegów typu "fun runs"

Tutaj już to się dzieje, widząc wzrastającą skokowo frekwencję na różnych biegach w stylu Runmaggedon, Survival race, Terenowe masakry i inne. Pomimo zwykle wysokich wpisowych, setki ludzi świetnie się bawi nie ścigając się za bardzo, tylko pokonując po kolei różne przeszkody, umorusając się w błocie czy skacząc przez ognisko.

2. Rozwój triathlonu

To będzie jeden z ważniejszych trendów w kolejnym roku i nawet latach. Wiele osób trochę już znudzonych zwykłymi biegami ulicznymi na 10 km czy półmaratonami, postanawia spróbować swoich sił w triatlonie. Widać to nie tyle po wzroście liczby imprez triatlonowych, bo tych aż tak wielu może nie ma, ale po wzroście frekwencji. Przykładowo w takim Sierakowie w maju, czy w Gdyni w sierpniu, zapisy ruszyły na wiele miesięcy przed imprezą, i pomimo baaaardzo wysokich cen, mnóstwo osób się zapisuje już teraz.

3. Turystyka biegowa

To zjawisko zasila się coraz bardziej już teraz. Sam spotkałem biegaczy na półmaratonie w Poznaniu, którzy przyjechali aż z Warszawy. Łączenie startu w jakieś imprezie np. biegowej czy triatlonowej ze zwiedzaniem, turystyką, spędzeniem przynajmniej 1-2 nocy np. w hotelu, jest bardzo fajnym aspektem sportu amatorskiego. Przy okazji zwykle na taki dłuższy wyjazd na dany bieg zabiera się też rodzina biegacza, dzięki czemu można więcej czasu z nimi spędzić, niż samemu jechać tylko na bieg i z powrotem. Turystyce biegowej bardzo sprzyja parkrun - już teraz wiele osób podróżując po Polsce, obojętnie czy na wakacje, czy służbowo, tak planuje wyjazdy, aby zaliczyć którąś z 30 lokalizacji parkrun ;-) Innym tematem pozostają starty zagraniczne Polaków. Póki co prym wiedzie tutaj Berlin i jego wrześniowy maraton oraz kwietniowy półmaraton - na maraton odbywa się losowanie i sporo osób pozostaje rozczarowanych ;-) Trochę Polaków jeździ również na biegi do Czech np. na maraton czy półmaraton w Pradze, jak również na maraton do Budapesztu. Trzeba jednak przyznać, że nadal zapisanie się na konkretny bieg za granicą jest dosyć utrudnione, o polskiej wersji językowej danej strony biegu można zwykle zapomnieć, problemem jest często nawet strona po angielsku. Do tego dochodzą problemy z płatnością za bieg, często trzeba mieć wypukłą kartę kredytową. No ale dla chcącego nic trudnego, tutaj opisałem jak się zapisałem skutecznie na półmaraton w Berlinie za ok. 35 EURO, w którym będę sobie biegał 3 kwietnia 2016 r. ;-)

4. Dywersyfikacja pakietów startowych

Na ten temat wypowiadałem się już kilkakrotnie, zawsze uważam, że wprowadzenie możliwości zakupu pakietów startowych w różnej cenie i różnej zawartości jest bardzo dobra. Nie każdy potrzebuje tysięcznej koszulki z danego biegu i nie chce płacić np. dodatkowych 30 zł za taką koszulkę. Dlatego fajnie by było, gdyby większość dużych imprez biegowych wprowadziło taką możliwość, jak chociażby wybór pakietu (czy sam start, czy może koszulka, albo jakiś inny gadżet z biegu dodatkowo płatny), fajne jest też różnicowanie np. czy chcę w pakiecie otrzymać koszulkę, czy też np. bidon, czapkę czy plecak z logo biegu. Dobrze by było, gdyby coraz więcej organizatorów imprez wprowadzało takie możliwości. Przykładowo imprezy organizowane przez klub Maratończyk Poznań wprowadzają pakiet A oraz B, a więc taniej bez koszulki i dopłata bodajże 20 zł i masz wtedy w pakiecie koszulkę z danego biegu. Podobnie w październiku pamiętam rok temu kupiłem dodatkowo w zewnętrznym sklepie koszulkę z biegu Dycha Drzymały w Rakoniewicach.

Natomiast co do pozostałych trendów opisywanych w artykule, to nie wydają mi się aż tak istotne. Zwrot w kierunku biegów górskich - hmmmm OK oczywiście kolejne takie biegi będą organizowane, ale nie myślę, żeby przejęły one biegaczy ze zwykłych biegów. Jednak sama istota biegu górskiego, a więc raczej marszobiegu niż sprintu oraz sam dojazd który zwykle jest daleki i utrudniony, nie spowoduje masowego wzrostu frekwencji na takich imprezach.

Podobnie nasilenie się problemu "nielegalnych biegaczy" jest przesadzone. Jednak fakt, że jedna czy kilka osób pokona trasę bez numeru startowego, nie płacąc wpisowego, a więc nielegalnie czy nieetycznie, to nie jest aż taki problem, skoro pakiety wykupiło np. 5 tys. osób. Oczywiście należy to piętnować, ale są to na szczęście sytuacje sporadyczne i nie mające wpływu na samą imprezę.

Na pewno również rozwój medycyny sportowej będzie postępował, mam na myśli np. coraz większą liczbę klientów np. w przychodniach sportowych, ludzie będą chcieli przyspieszyć regenerację po kontuzji, a także np. w salonach masażu, gdzie przed czy po biegu biegacze będą korzystać z odnowy, masażu sportowego itp.

Zobacz także

3 komentarzy

  1. Zobaczymy jak się rozwinie, pożyjemy, pobiegamy

    OdpowiedzUsuń
  2. Boom na biegi górskie jest już od dawna, mnóstwo nowych imprez, biegi górskie zimowe...

    Opłaty startowe na Rzeźnika chyba 500 zeta od pary, losowanie pakietów startowych... naturalny trend często wśród ludzi znudzonych asfaltem. Ale masz racje... tłumów z asfaltu biegi górskie nie przejmą , jak i triatlon nie przejmie. No bo góry są często daleko.

    michu77

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie tak jest, chociaż pod kątem frekwencji to biegom górskim jeszcze raczej daleko do imprez asfaltowych, gdzie przykładowo w zasadzie raczej lokalny bieg taki jak Maniacka 10 czy Szpot na dyszkę przyciąga teraz już regularnie nawet 5.000 biegaczy, a w biegach górskich to zazwyczaj jest ich maksimum nie wiem 300 czy 400 osób, to jednak dziesięciokrotnie mniej ;-)

      Usuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM