Niepoważni politycy

Śmieszą mnie politycy, którzy nie mogą się zdecydować, kim chcą być i jakie pełnić funkcje. Mam na myśli sytuację, gdy polityk zajmujący jakieś eksponowane stanowisko, w jego trakcie kandyduje na inne stanowisko, którego nie można ze sobą łączyć. Wygranie wyborów w praktyce więc zmusza go do rezygnacji z dotychczasowej funkcji.

Przykładowo wieloletni radny gminy kandyduje do Sejmu i otrzymuje upragniony mandat. Taka sytuacja jest jeszcze w miarę do zaakceptowania.

Ale jeżeli ktoś wybrany na ważne stanowisko, kandyduje gdzie indziej, już po kilku miesiącach? Czy nie jest to nadużycie zaufania, które okazali mu wyborcy? Czy nie jest to marnotrawienie pieniędzy i robienie zamieszania? Jeżeli głosuję na daną osobę np. na prezydenta miasta, a kadencja ma wynosić 4 lata, to właśnie po to idę do urny i marnuję swój cenny czas, żeby wybrana przeze mnie osoba pokazała co umie przez pełną kadencję.

Przykłady? Proszę bardzo.

Zaledwie rok temu odbyły się wybory samorządowe. W Radomsku w 2014 roku w drugiej turze o mały włos (286 głosów przewagi) wygrała niejaka Anna Milczanowska z PiS. To już trzecia kadencja tej pani jako prezydenta tego miasteczka. Co ciekawe w kampanii wyborczej 2014 roku pisała tak:


Anna Milczanowska – kandydat na Prezydenta Radomska z ramienia Prawa i Sprawiedliwości – przedstawiła realny dla miasta program, który wynika ze strategii rozwoju i przeznaczony jest na 4 lata.


Kandydatka więc uzyskała głosy wyborców, gdyż obiecała im ciężką pracę na rzecz miasta przez pełne cztery lata 2014 - 2018.

Minął dokładnie rok czasu od tego czasu. I co się okazuje? Tej pani chyba odechciało się nagle być dalej prezydentem, bo zgłosiła się jako kandydat do Sejmu...

I jaki jest efekt? Niedawno uzyskała mandat poselski i zrezygnowała z funkcji prezydenta miasta. I co dalej? Otóż nowe wybory 7 lutego 2016 roku odbędą się kolejne nowe wybory na prezydenta miasta Radomsko.

http://dziennikustaw.gov.pl/DU/2015/2114

Czy naprawdę tak trudno się zdecydować, czy chce się być prezydentem miasta, czy posłem? Jak można obiecywać pracę przez 4 lata dla wyborców miasta, tylko po to, żeby po roku czasu uciec do Sejmu? Ja bym więcej takiej pani żadnym zaufaniem nie obdarzył, bo na nasz koszt robi sobie jaja, powoduje zbędne koszty kolejnych wyborów, a to są grube miliony na takie fanaberie. Do tego pewnie dochodzą kolejne koszty - odprawy, chaos i zamieszanie związane z nowymi wyborami i nowymi władzami.

Inny przykład? Niestety też z PiS... Chociaż jestem pewien że takie przykłady znajdziemy też w innych partiach.

Niejaki Piotr Pszczółkowski. Półtora miesiąca temu został wybrany na posła z listy PiS z Łodzi.



W toku kampanii wyborczej obiecywał tak:

Jeśli moja oferta spotka się z zainteresowaniem i akceptacją wyborców,  chcę się zająć zmianami w polskim prawie. Chciałbym, żeby ono było  proste, żeby było dobre, żeby było przez Polaków postrzegane jako  zrozumiałe i by było przestrzegane. Będę chciał, by prawo było  upraszczane. Moimi priorytetami będzie również sprawa wymiaru  sprawiedliwości, reforma prawa, pomoc dla najbardziej potrzebujących,  ochrona Polski i Polaków zarówno na poziomie wewnętrznym, jak i  zewnętrznym. Chciałbym również działać na rzecz urealnienia nadzoru nad służbami specjalnymi.

Program pełen frazesów i ogólników, ale OK.

No i co się okazuje? Niestety ale zapału do roboty starczyło mu tylko na kilkanaście dni? Na początku grudnia PiS wybrał go na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, co automatycznie pozbawiło go funkcji poselskiej. Pomijam już okoliczności związane z aferą wokół TK i jego udziałem w tej farsie.

Ale czegoś nie rozumiem - skoro ten pan obiecywał wyborcom ciężką pracę w sejmie przez całą kadencję - a więc cztery lata - to jak pogodzić jego objęcie funkcji w TK po kilkunastu dniach od objęcia funkcji poselskiej? Po co w takim razie w ogóle kandydował i zawracał głowę wyborcom swoją osobą??

Poseł Pszczółkowski obiecywał w kampanii, że nie będzie pobierał żadnego wynagrodzenia z Sejmu. Ciekawe czy dotrzymał obietnicy? Czy nie dostał jeszcze aby odprawy na odchodne za te kilkanaście dni pracy?

Zobacz także

1 komentarzy

  1. ... takie postępowanie powinno być zabronione. Chyba.
    R

    OdpowiedzUsuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM