Jak to jest z pływaniem w triathlonie

Wielu triatlonistów największy problem ma z pływaniem. O ile w zasadzie każdy umie jeździć na rowerze (szybciej lub wolniej) oraz biegać (szybciej lub wolniej), o tyle z pływaniem nie jest już tak łatwo. Poza byłymi wyczynowcami, osobami trenującymi pływanie za czasów juniorskich i ewentualnie uczniów szkół sportowych z pływaniem, nikt z nas nie trenował nigdy pływania jako takiego. Sam zaliczam się do takich osób. W młodości grałem trochę w piłkę i w koszykówkę, a całe liceum przetrenowałem ciężko i w zasadzie wyczynowo (do 7 treningów tygodniowo, obozy) tak specyficzną dyscyplinę lekkoatletyczną, jak skok o tyczce. Z pływaniem nigdy nie miałem w zasadzie do czynienia. Na poważnie zacząłem przyglądać się pływaniu i chodzić na basen dopiero w tym roku, chcąc poprawić wyniki w triatlonie.



Rok temu wystartowałem tylko raz w triatlonie - debiutowałem na dystansie 1/4 IM w Poznaniu pod koniec lipca 2014 r. Dystans do przepłynięcia to 950 metrów w jeziorze Maltańskim. Płynąłem bez pianki bo takiej nie posiadałem (dobrze że była ciepła woda), już po 100 metrach dosyć się zmęczyłem moim kraulem, zadyszałem, i w efekcie dla bezpieczeństwa dopłynąłem do mety już prawie tylko żabką. Czas pływania mi zmierzono 23:55. Przed tym startem na basenie pojawiłem się słownie tylko dwa razy, próbując popływać trochę tam i z powrotem. Ten czas pływania oznaczał, że z wody wyszedłem dopiero na 891 miejscu na 1.228 zawodników, a więc kompletna lipa. Najlepsi przepłynęli ten dystans duuużo szybciej - mieli czasy rzędu niecałych 12 minut. Potem na rowerze i podczas biegu wyprzedziłem sporo osób, bo zawody łącznie ukończyłem w połowie stawki na miejscu 687.

Kolejny rok (2015) to już więcej startów w triatlonie. Nie byłem już kompletnym debiutantem w tym sporcie, ale i tak ciągle kompletnym amatorem. Na rowerze jeździłem w butach biegowych, roweru prawie w ogóle nie trenowałem, za pływanie wziąłem się też dosyć słabo, chodząc raz na tydzień - raz na dwa tygodnie na basen, na zasadzie żeby trochę się w nim poruszać. To wszystko za mało żeby zrobić jakiś fajny postęp w pływaniu. Jedyny plus to kupiłem najtańszą piankę w decathlonie, podczas triatlonów pływałem już tylko w niej.

Pierwszy start w triatlonie to Triatlon Lwa 20 czerwca 2015 r. na dystansie olimpijskim, a więc do przepłynięcia 1.500 metrów. Sporo. Pierwszy raz udało mi się pokonać cały dystans kraulem, bez żadnej przerwy. Pływanie to były dwa okrążenia wokół boi, z wyjściem z wody i obiegnięciem fragmentu po plaży. Płynęło mi się całkiem dobrze. Z wody wyszedłem już jako 25 zawodnik na 98 zawodników, a cały triatlon skończyłem na 37. miejscu, mimo beznadziejnego biegania. Płynąłem cały dystans kraulem, oddychając za każdym pociągnięciem ręki i tylko po prawej stronie. Tak się przyzwyczaiłem i to jakoś najlepiej mi dotychczas wychodziło. Przepłynąłem cały dystans w 27:34, a najlepszym zajęło to poniżej 20 minut. Strata nie była już więc gigantyczna, chociaż cały czas spora. Tak czy siak byłem z siebie mega zadowolony i osiadłem na laurach z tym pływaniem.

Po tygodniu czasu, od razu po biegu w zawodach na 10 km, po godzinnej przerwie wziąłem udział w zawodach pływackich na dystansie 3,8 km po wodach jeziora Maltańskiego. Zrobiłem to raczej dla sprawdzenia samego siebie, czy dam radę przepłynąć taki kawał. Wyszło chyba całkiem nieźle, bo dopłynąłem do mety w 1:11,30, co dało miejsce 36. na 62 zawodników.

Następny start to sprint w Bydgoszczy. Pływanie to było niecałe 500 m po wodach Brdy, z prądem. Płynęło mi się dobrze, chociaż szybko po starcie musiałem walczyć o każdy oddech bo się zadyszałem. Najlepszy zawodnik dopłynął w 4:17, mi to zajęło równe 6 minut. Dało to miejsce 39. w samym pływaniu na 445 zawodników. Po rowerze i biegu spadłem na 49 miejsce ogółem, ale i tak łączny wynik w sprincie na poziomie 1:12 był dla mnie bardzo zadowalający.

Kolejny start z pływaniem to dystans olimpijski w Challenge Poznań w lipcu 2015 r., do przepłynięcia było 1.500 metrów. Pamiętam, że bardzo szybko złapałem w tym pływaniu zadyszkę. Ciężko się płynęło. Wpłynęła też na to chyba upalna i parna pogoda. Dystans pływacki pokonałem w 28:16, co dało mi miejsce 322. po pływaniu na 1.332 osoby. Czas najlepszego pływaka to 17:13, więc sporo mi do niego zabrakło. Porównując ten start do dystansu olimpijskiego w Triatlonie Lwa raptem miesiąc wcześniej, czas okazał się nieco słabszy, ale myślę, że patrząc na wyniki pozostałych zawodników, płynąłem całkiem nieźle. W cały triatlonie zająłem miejsce 346, więc po pływaniu spadłem o kilkanaście miejsc w dół.

W sierpniu 2015 r. wystartowałem w Triathlon Czerwonak. Trasa pływacka miała na moje oko niecały kilometr, przyjmijmy że było to standardowe 950 metrów z dystansu 1/4 IM. Start był z nabrzeża ze skokiem do wody - ja skoczyłem na nogi, bo bałem się o moje okularki ;-) Przepłynąłem go w 12:52, a najlepszy pływak osiągnął czas 10:08. Po pływaniu byłem na 12. miejscu na 139 zawodników, a całość ukończyłem na świetnym dla mnie 16 miejscu.

Ostatni mój start z pływaniem w tle to Triathlon Kórnik we wrześniu 2015 r. Pływaliśmy na dystansie 950 metrów (1/4 IM). Mój czas to 15:13, co dało miejsce 62. w pływaniu na 277 osób. W całym triatlonie spadłem natomiast na 69 miejsce ze świetnym jak dla mnie czasem rzędu 2:23 na dystansie 1/4 IM.

Podsumowując moje czasy samego pływania wygląda to jak na razie w taki sposób:

lipiec 2014:        950 metrów  w 23:55,    miejsce 891 / 1.228
czerwiec 2015:  1500 metrów w 27:34,    miejsce 25 / 98
czerwiec 2015:  3800 metrów w 1:11,30, miejsce 36 / 62
lipiec 2015:        475 metrów  w  6:00,     miejsce 39 / 445
lipiec 2015:        1.500 metrów w 28:16,  miejsce 322 / 1.332
sierpień 2015:      950 metrów  w 12:52,  miejsce 12 / 139
wrzesień 2015:    950 metrów  w 15:13,  miejsce 62 / 277

Mamy więc dotychczas 7 startów z pływaniem w tle, w tym 6 triatlonów i jeden wyścig długodystansowy. Przez rok czasu na dystansie 950 metrów poprawiłem pływanie z 24 minut na ok. 13 minut - jest więc chyba całkiem niezły postęp ;-) Oczywiście powyższe wyniki nie są do końca miarodajne i trudno je porównywać, organizatorzy z tego co zauważyłem nie przywiązują większej wagi do zachowania dystansów w pływaniu, często deklarowane 950 metrów ma sporo za mało albo sporo za dużo. Można zakładać, że w Czerwonaku nie było pełnych 950 metrów, a mój bardziej realny czas na tym dystansie to 15 minut zamiast tych 13. No ale różnica już niewielka.

Teraz od dwóch miesięcy wziąłem się do trenowania pływania na porządnie. Ale to już temat na odrębny wpis, o czym niebawem!

Warto na pewno uczyć się od najlepszych. Warto obejrzeć ten filmik - jest to finał wyścigu pływackiego na 1.500 metrów podczas Igrzysk w Londynie w 2012 roku. Wspaniały rekord świata, a w tle Polak walczący na ósmym torze ;-)




Oglądając powyższy filmik, warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy:

- Chińczyk który wygrał i pobił fantastyczny rekord świata, przy pierwszym starcie zbyt wcześnie - jako jedyny - wskoczył do wody i popełnił falstart. Przypuszczalnie ktoś z widowni coś krzyknął, kichnął, co go zdekoncentrowało i spowodowało przedwczesny start. Chyba każdy na miejscu takiego sportowca by się nieźle zdenerwował, zdekoncentrował, mogłoby ujść powietrze. Tymczasem ten był tak wspaniale przygotowany do startu, że niewzruszenie wyszedł z wody, wrócił na słupek, po to żeby po niecałym kwadransie wysiłku na mecie mógł się szaleńczo cieszyć ze złota olimpijskiego i nowego rekordu świata poprawionego o całe wieki.

- pierwsza rzecz techniczna - chyba wszyscy uczestnicy tego finału płynąc oczywiście kraulem, biorą oddech co każde pociągnięcie ręki, i tylko na jedną stronę. Nie bardzo rozumiem więc wszelkie zalecenia mądrych książek i trenerów mówiących, że koniecznie należy oddychać na obie strony i możliwie rzadziej, np. co 3 albo nawet 5 czy 7 cykli ruchów rękami. Wydaje mi się, że szybsze i głębsze oddychanie lepiej zaopatruje w tlen wszystkie mięśnie niezbędne do szybkiego pływania.

- druga rzecz techniczna - przyjrzyjcie się na pociągnięcia nogami tych pływaków - jest sporo ujęć podwodnych. To co się rzuca na pierwszy rzut oka, że w zasadzie bardzo lekko pracują tymi nogami, popchnięcia czy kopnięcia nie są robione stale na przemian tak jak nas uczą, tylko co chwilę jedno mocniejsze kopnięcie. Zwycięzca tak naprawdę mocno zaczął pracować nogami robią spore fale dopiero na ostatnim basenie, finiszując bardzo mocno.


Zobacz także

3 komentarzy

  1. Coraz dłuższe wpisy ... :)

    Jak to jest, że w sumie pływanie, które mało trenujesz wychodzi Ci najlepiej?
    R

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam nie wiem ;-) widocznie mam talent tylko do pływania?

      Usuń
    2. Co do coraz dłuższych wpisów - TOUCH THIS!!!

      http://czekamnasukces.blogspot.com/2015/12/o-co-chodzi-w-tym-sporze-o-trybuna.html

      Usuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM