II. Bieg Mikołajkowy nad Strzeszynkiem i niespodziewana życiówka na dychę!

Wziąłem dzisiaj udział w II Biegu Mikołajkowym nad poznańskim Strzeszynkiem, podobnie jak rok temu. Impreza bardzo fajna, pogoda dopisała, zrobiła się straszna masówka na ponad 2000 biegaczy, co ma swoje minusy (problem z dojazdem i parkowaniem). Ale i tak było fajnie.

Zacząłem bieg spokojnie, pierwsze 5 km minęło w 21:16, więc bez rewelacji. Ale potem jakoś coraz szybciej i lepiej mi się biegło i kolejne kilometry mijały coraz szybciej. W połowie biegu rozwiązał mi się but i jakieś 10-20 sekund w plecy. Ostatnie 500 m biegłem już z rozwiązanymi butami i latającymi sznurówkami ;-)

Na mecie czas 41:54, a więc oficjalna życiówka ze Szpota w Swarzędzu 2015 poprawiona o.... 2 sekundy ;-) Ale trasa trudna, sporo podbiegów i błocka z kałużami, więc mogę być zadowolony.

Jedyny minus biegu to konieczność wyprzedzania i wymijania biegaczy z krótszego dystansu na 4,3 km, po ok. 7 km trasy się łączyły no i tłumy sobie truchtały tą samą traską. Ale jakoś dodawało mi to mnóstwo energii widząc, że moje tempo to jest jakieś pędzenie w porównaniu do nich ;-) Wyprzedzałem wolniejszych biegaczy z tego dystansu całymi setkami. Zdziwiła mnie moja dobra dyspozycja, bo ten tydzień spędziłem robiąc sporo ciężkich treningów - dwa na basenie, dwa biegowe, kilka na rowerze pod triatlony, a mimo to biegło się całkiem dobrze.

Jedyny minus że nie mogłem dzisiaj być na parkrun i dostarczyć prezentów dla rodzinnego domu dziecka, ale szybko to nadrobię - musiałem być już o 10 rano nad Strzeszynkiem na biegach dzieci, bo Ignacy też startował ;-)



Medal bardzo ładny - wyjątkowo - drożdżówki pyszne.

Pełne wyniki tutaj.







Zobacz także

5 komentarzy

  1. Gratulacje, super wynik jak na bieg przełajowy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! Na taki problem najpewniejszym rozwiązaniem są węzełkowe, które może czasem stosujesz, bo to typowe wyposażenie triathlonisty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mi się buty rozwiązują jak mam je czyste, po praniu sznurówek. Po ostatnim Olszak Półmaratonie musiałem moje "przełajówki" wyprać, wyszorowałem też sznurówki, no i były zbyt czyste i ciągle się rozwiązywały ;-) Supełkowych nie mam i jeszcze nie ćwiczyłem - kiedyś muszę spróbować ten wynalazek.

      Usuń
  3. No to pojechałeś, znaczy się pobiegłeś, super

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyłączam się do gratulacji. :-) Widać było, że na życiówkę biegniesz, bo nie miałeś sił uśmiechać się do fotografów. ;-)

    OdpowiedzUsuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM