V Dycha Drzymały na koniec udanego weekendu

Po wczorajszych emocjach związanych z Jabłecznikiem w niedzielę byłem już w Rakoniewicach, gdzie odbywała się V Dycha Drzymały. Zapisy na ok. 1.500 dostępnych miejsc trwały raptem dwadzieścia kilka minut - ten bieg ma taką renomę, że nic więcej nie trzeba dodawać. To już moja trzecia wizyta w Rakoniewicach na tym biegu i po raz kolejny się nie zawiodłem.



Wynik trochę mnie jednak rozczarowuje - 43:08 i miejsce 236. / 1.422. Na połowie dystansu miałem czas rzędu 20:20, ale jednak drugie 5 km czułem już mocno w nogach 9 km pokonane w trudnym terenie dzień wcześniej na Jabłeczniku. Do tego doszła pogoda, jak na październik wspaniałe słońce - ale na bieganie za gorąco.




No nic to, na życiówki przyjdzie jeszcze czas! Wyjazd bardzo udany, jedzenie w Rakoniewicach skonsumowane, medal przywieziony. Można powoli myśleć o niedzieli i debiucie w maratonie ;-)












Zobacz także

1 komentarzy

  1. ... ale tylko trochę.
    Mimo wszystko dobry prognostyk przed maratonem :)
    R

    OdpowiedzUsuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM