Wybory

Zbliżają się kolejne wybory parlamentarne. Politycy przypomnieli więc sobie nagle, że trzeba znowu naobiecywać wyborcom złote góry, byleby wygrać kolejne wybory. Pomijam tutaj obietnice przedstawiane przez PiS, gdyż o tych obietnicach słychać już od wyborów prezydenckich, kiedy to kandydat Andrzej Duda obiecał wszystkim ludziom wszystko to, co chcieli usłyszeć. Dziwnym trafem mijają kolejne dni i tygodnie, a z tych obiecanek na razie nic nie wyszło. Pomijam tu obiecanki-cacanki przedstawiane przez ówczesnego kandydata na prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka, który obiecał wszystkim chociażby uporządkowanie dojazdu na Naramowice. Niestety niedługo minie rok czasu jego urzędowania, a w tej kwestii nie zrobione kompletnie nic. Jak staliśmy w korkach, tak stoimy.

Dzisiaj jednak chyba wszystkich przebiła partia rządząca od kilku ładnych lat, a więc PO. Oni postanowili naobiecywać co tylko się da, ale swój program przedstawić w kompletnie niezrozumiały dla mnie sposób. A może nie tyle niezrozumiały, co po prostu kłamliwy? Oglądam dzisiaj te wszystkie konwencje, czytam programy i obiecanki. I co widzę:

- pani premier obiecała "jednolitą stawkę PIT na poziomie 10 %". Wszystko fajnie, tylko szkoda że nie dopowiedziała, że naprawdę to PIT ma wynosić od 10 % do 39,5 %, dopowiedział to za chwilę minister finansów...

- pani premier obiecała, że zlikwiduje składki na ZUS oraz NFZ. Wspaniale, szkoda tylko że kilka minut później pan Lewandowski mówi, że one oczywiście nie znikną, tylko po prostu ma się zmienić ich nazwa i sposób pobierania...

- pani premier mówi, że zlikwiduje umowy śmieciowe, zatrudnianie na umowy cywilnoprawne i w to miejsce wprowadzi jednolity kontrakt. Wspaniale, tylko po co w takim razie po chwili PO mówi, że na umowach cywilnoprawnych wprowadzą stawkę minimalną 12 zł/h? Skoro tych umów nie będzie, to po co mówić o stawkach minimalnych? Pomijam już fakt, że samo wprowadzenie jednolitego kontraktu nic nie mówi - zmienią tylko nazwę umowy o pracę? Usuną kodeks pracy? Czy go zmienią, w którym kierunku? Kompletnie nic nie wiadomo.

I na koniec jeden z polityków PO mówi, że nie są to żadne propozycje na dziś, tylko na czteroletnią kadencję, a część z nich będzie wprowadzona jeżeli budżet będzie na to gotowy....

Patrząc na te propozycje, one niby wyglądają ładnie. Jednak po wczytaniu się w nie bliżej, nie sposób nie dojść do wniosku, że one kompletnie nic nie znaczą. Z nich nie wiem, ile będę płacił podatku (10%? a może 39,5 %?), ile wyniosą dla mnie opłaty czy podatki wprowadzone zamiast ZUS i NFZ? Co oznacza ten jednolity kontrakt - kodeks pracy będzie usunięty? czy tylko zmienią nazwę i wszystko będzie bardziej socjalne?

Z tego programu kompletnie nic nie wynika, jest to wielka niewiadoma, w dodatku co najgorsze przedstawiane w kłamliwy sposób, oparty na niedopowiedzeniach i celowych przemilczeniach... PO powtarza błąd Komorowskiego, który przez całą kadencję niewiele robił, po to żeby w ostatnich dniach kandydowania zacząć szaleć z jakimiś referendami i innymi dziwactwami. Teraz PO po kilku ładnych latach rządzenia zaczęła coś wymyślać na kolanie. Obawiam się, że to tylko odwróci od nich ludzi i dostaną jeszcze mniej poparcia niż dzisiejsze sondażowe 23 %.

Czuję się po prostu po raz kolejny oszukany przez tych wszystkich czarodziejów praktycznie z wszystkich partyjek.

Zobacz także

4 komentarzy

  1. ... tak naprawdę, co do zasady to my nie płacimy składki na NFZ, gdyż jej przeważająca część, tj. 7,75 pp. odliczana jest od podatku.
    Ps. Dzięki za wyjaśnienia, gdyż jak wczoraj o nich usłyszałem, to od razu dałem sobie z nimi spokój :)
    R

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję wyniku :)
    R

    OdpowiedzUsuń
  3. już od jakieś czasu podnoszę temat, byśmy założyli własną partię. Czy lepiej będzie trudno powiedzieć, ale z pewnością bardziej biegowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest na rzeczy :-)

      Usuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM