Mieszkanie na wynajem

Jak może wyglądać fajne mieszkanie na wynajem? Poniżej umieszczam kilka zdjęć jednego z takich mieszkań. Jest to kawalerka - 1 pokój z aneksem kuchennym oraz łazienką. Ma ok. 36 m2, jest więc całkiem spore jak na kawalerkę. Jest położone w nowym budownictwie - kupowałem od dewelopera jakieś dwa czy trzy lata temu. Lokalizacja to Poznań ścisłe okolice Ronda Rataje. Udaje mi się je wynajmować bez żadnych pustostanów od samego początku za 1.250 zł czynszu na czysto dla mnie plus wszystkie opłaty (ok. 300 zł). Dwukrotnie już zmieniali się najemcy, jedni mieszkali przez rok, następni bodajże przez dwa lata. Teraz od 1 sierpnia mam nowych najemców. Mieszkanie jak na razie cały czas pachnie świeżością, po pierwotnym remoncie nie widać żadnych oznak zużycia. Myślę, że była to bardzo dobra inwestycja. Mieszkanie kosztowało 200 tys. zł, od dewelopera, plus koszty urządzenia i remontu (było w stanie deweloperskim, a więc bez podłóg, gołe ściany i bez drzwi).

Jeżeli więc przed opodatkowaniem mieszkanie daje mi przychodu 12 x 1.250 zł = 15.000 zł, to oznacza to zwrot na poziomie 6,6 % rocznie. Myślę, że nigdzie teraz takiej lokaty bankowej się nie znajdzie, a w najbliższej przyszłości oprocentowanie depozytów też raczej nie będzie oszałamiać. A wiadomo, że ceny mieszkań też raczej pójdą do góry w najbliższych latach, zwłaszcza w dużych miastach w dobrych lokalizacjach i w dobrym stanie technicznym.

Jeżeli mieszkanie nadal będzie mi przynosiło taki czynsz, to powinno się spłacić po 15 latach. Nie jest to zbyt długi okres na podwojenie włożonego kapitału.


















Zobacz także

10 komentarzy

  1. "[...] A wiadomo, że ceny mieszkań też raczej pójdą do góry w najbliższych latach [...]". Skąd takie przeświadczenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że to tylko gdybanie. Ale historia uczy, że ceny nieruchomości idą do góry. Wystarczy popatrzeć na ostatnie 25 lat w Polsce, albo na historię cen nieruchomości w innych krajach europejskich.

      Usuń
  2. Moim zdaniem będzie inaczej. Powodem będzie demografia. Rodzi się coraz mniej Polaków, a Ci, którzy są wyjeżdżają za granicę. W efekcie społeczeństwo szybko się starzeje i będzie wymierać. To spowoduje pojawienie się dużej liczby nieruchomości z rynku wtórnego. Z niedoboru 4 mln. mieszkań na początku lat 90-tych powstanie nadwyżka już w przyszłym dziesięcioleciu. Niskie emerytury nie pozwolą na utrzymywanie w jednym ręku wielu nieruchomości bo i chętnych na wynajem będzie mniej. Ludzie będą zmuszeni wyzbywać się posiadanych lokali bo ich nie utrzymają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanuję zdanie każdej osoby, ale tutaj nie jestem aż takim pesymistą. Twierdzenie o wymieraniu społeczeństwa jest raczej grubo naciągane. W Niemczech od wielu lat społeczeństwo "wymiera", ujemny przyrost naturalny, a jakoś sobie radzą, podobnie jak w Skandynawii czy innych bogatych krajach. A nawet jak ceny pójdą w dół, to najwyżej obniżę czynsz najmu i z głowy.

      Usuń
    2. A tak nawiasem mówiąc, to gdyby krytykować inwestowanie w nieruchomości na wynajem - czy jest obecnie jakakolwiek inna fajna alternatywa? Trzymać na lokatach na 2 % i nawet tracić na inflacji? Wpakować się w giełdę czy inne fundusze i po kilku latach stracić tam wszystko? Wydaje mi się, że po prostu nie ma lepszej alternatywy długoterminowej. A wiadomo że każde inwestowanie niesie ze sobą ryzyko - nie ryzykuje tylko ten co nic nie robi i nic nie ma. Przy nieruchomościach ryzyka przy sensownym działaniu są znacznie mniejsze niż giełda czy inne fundusze.

      Usuń
  3. Tu się zgodzę. Na dzień dzisiejszy wynajem to najlepsza inwestycja. Tak na marginesie musisz mieć dobrą ekipę do tych remontów bo bardzo ładnie wszystko jest wykończone na tych zdjęciach, które wrzuciłeś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu akurat robiła ekipa, która już się rozpadła... Ale potwierdzam że była dobra ekipa. Z tego co pamiętam to dosyć drogo zapłaciłem, ale było warto, bo po 2-3 latach wynajmowania nadal wygląda jak nowe.

      Usuń
  4. Ja też bym się nie zastanawiał tylko zapłacił więcej ale zrobił dobrze. Warto dołożyć do inwestycji na początku, żeby potem czerpać lepsze zyski.
    Co do pomysłów na wynajem to dzisiaj od teściowej usłyszałem, że mieszkania wynajmują ... szpitale. Dla pacjentów, którzy przyjeżdżają na zabiegi z innych rejonów kraju. Pewnie to nieco inna kategoria ale zawsze pieniądz.
    Co do giełdy to uważam ją za pospolitą szulernię do wyciągania pieniędzy. Za wszystko na końcu i tak płacą szaraczkowie pracując za psi grosz ponad siły. A największy mój wstręt budzą giełdy żywności (nie takie jak u nas na Franowie, bo te są OK, ale te do handlowania udziałami). Sztuczne podbijanie cen żywności, żeby na tym zarobić ( a można bardzo dobrze) w sytuacji, kiedy ktoś głoduje albo musi wydawać krocie na kromkę chleba dla rodziny budzi moją odrazę. Ja rozumiem, zysk zyskiem, ale nie za wszelką cenę. Są granice. Trzeba zawsze pozostać człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że rynki finansowe, akcji, obligacji i innych forexów już dawno oderwały się od rzeczywistości i od realnych aspektów gospodarki. Jak jakiejś spółce idzie dobrze i się rozwija, to wcale nie znaczy że jej akcje na pewno będą drożeć i odwrotnie. Teraz tam nie handluje się spółkami, tylko jakimiś opcjami, robi się normalne zakłady jak w hazardzie, ludzie grają na spadki i inne dziwactwa.

      Nawet jeżeli z trudnością ale w końcu zrozumiem na czym polega dany instrument, to nadal nie jestem w stanie zrozumieć tego kompletnego oderwania od faktycznej gospodarki.... To najczęście przypomina zwykły hazard. A już najlepsze są "produkty strukturyzowane" oferowane przez banki... Hazard w czystej postaci...

      Banki powinny mieć zakaz uczestniczenia w takich bzdurach. Powinny prowadzić konta, robić przelewy i udzielać kredytów. Gdyby robiły tylko to, to kryzysów byłoby znacznie mniej, jak chociażby ten z 2008 roku.

      O kompletnym oderwaniu systemu finansowego od realnej gospodarki świadczy najlepiej obecny kryzys grecki. Kraj niewielki, ledwie 130 tys. km kw. i 11 mln ludności, z niewielką gospodarką i opartą na turystyce, która zresztą ma się całkiem dobrze. I nagle taki malutki kraj powoduje największe trzęsienie ziemi w całej gospodarce Unii, jeżeli nie świata... I to pomimo, że grecka gospodarka (w tym turystyka) w zasadzie ma się dobrze... To jest po prostu efekt domina, te wszystkie hazardy i opcje bankowe przestały się składać do kupy, stąd te zawirowania....

      Usuń
  5. Zgadzam się. Tworzy się skomplikowane instrumenty finansowe oparte o matematykę wyższą tylko po to, żeby wykraść (nie bójmy się tego słowa bo chodzi o maksymalne zagmatwanie zasad działania i celu) kapitał konkurentom. Kreowanie pieniądza wirtualnego w oparciu o założenia i prognozy w kompletnym oderwaniu od faktycznego stanu gospodarki i towarów w obrocie na rynku. Co ciekawe kryzys w Grecji pokazuje, że zarabia się zarówno na hossie jak i na kryzysie. W związku z tym globalne instytucje finansowe są w stanie tak moderować rynkiem, żeby wpędzać całe kraje w zapaść w nadanym przez siebie tempie i wyciągać z tego niezłe zyski. Bardzo ciekawym instrumentem jest kredyt. Temu, kto go udziela pozwala on żyć na koszt innych (kredytobiorców) przez długie lata na lepszej stopie niż gdyby oszczędzał i pomnażał zyski na lokacie czy chociażby z inwestycji w nieruchomości. Swoją drogą Biblia potępia lichwę i pobieranie więcej niż 3% odsetek. A dzisiaj czytam, że pomimo, ze mamy deflacje to odsetki ustawowe dla państwa wynoszą 8%. Do tego koncepcja prywatyzacji zysków i upaństwowienia kosztów realizowana z premedytacją przez korporacje niszczy całe państwa. Korporacje oprócz wybierania polityków, terroryzują całe państwa strasząc przeniesieniem inwestycji do innych krajów jeśli nie dostaną tego czego chcą. A że takie wielkie firmy często mają budżety większe niż niejeden budżet narodowy to potem powstają takie patologie, że całe kraje są szachowane i pustoszone.

    OdpowiedzUsuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM