Ludzie zrozumcie ideę Parkrun!

Przyszła mi do głowy jedna myśl patrząc na klasyfikację Parkrun w Poznaniu. Niedługo skończy się trzeci rok w Poznaniu i zacznie czwarty, więc można robić pierwsze podsumowania tej edycji Parkrun’a.
Co widać od razu od dłuższego czasu, to naprawdę spory problem z wolontariatem. Już poprzednio nie było żadnego chętnego i musieli mi pomagać ludzie z kompletnej łapanki. Jest to dla mnie o tyle dziwne, że parkrun jest biegiem robionym właśnie przez biegaczy i dla biegaczy, nie ma tutaj żadnych organizatorów, działaczy i właścicieli. Nie ma nagród ani wpisowego.
Dlaczego więc jest wiele osób, które przychodzą na parkrun już po raz któryś, nawet setny albo i więcej, i ani razu nie zechcieli pomóc, żeby rozdać tokeny czy je zeskanować… To nic trudnego. Tłumaczenie, że chce się pobiec, jest dla mnie zrozumiałe, ale przecież równie dobrze można pomóc zorganizować i po biegu oficjalnym pobiec sobie tą samą trasą samemu treningowo… I nie wierzę że ci ludzie którzy ciągle tylko biegają parkrun i ani razu nie pomogli, nie mieli jakiejś kontuzji czy też chociażby innego biegu w tym samym dniu albo w niedzielę. Czy nie dałoby rady wtedy przyjść i pomóc zmierzyć czas czy skanować tokeny…
Nawet do rozkładania flag, żeby nasz bieg miał chociaż minimum fajny wygląd i oprawę, zwykle pomaga 1 czy 2 osoby, a reszta woli sobie gadać plotkować albo w ogóle nic nie robić.
Przykładowo – pierwsza dwudziestka wśród facetów. Wszyscy mają zrobione po minimum 30-40 biegów. Byli więc można powiedzieć prawie na wszystkich parkrunach przez cały rok. A ile zrobili wolontariatów? Wyniki są więcej niż smutne…
- 11 osób: ZERO
- 3 osoby: aż JEDEN
- 2 osoby: aż DWA
Z pierwszych dwudziestu biegaczy, można powiedzieć starych wyjadaczy parkrunowych pojawiających się praktycznie co tydzień na biegu, aż 16 nie spełniło prostej prośby organizatorów, żeby przez okrągły rok czasu zrobić 3 wolontariaty. Tylko trzy! Co to jest przy ponad 50 biegach w roku… Aż 80 % najbardziej wytrwałych biegaczy nie chce pomóc przy organizacji biegu…
Smutne to, tylko korzystać z chęci i pracy innych, a nic albo niewiele dawać od siebie…
Wśród Pań wygląda to niestety podobnie – z pierwszej dwudziestki najwytrwalszych aż 15 nie zrobiło nawet tych minimum 3 wolontariatów w tej edycji Parkrun.
Przykro to mówić, ale wydaje mi się, że większość biegaczy po prostu nie rozumie idei Parkrun. Traktują że jest to jakiś kolejny komercyjny bieg, który im się po prostu należy, wystarczy przyjść z karteczką na start. Ale nie pomyślą, że ktoś musi przywieźć pół bagażnika sprzętu, rozstawić flagi, daszki, potem mierzyć wszystkim czas, rozdawać tokeny, skanować tokeny, potem wszystko zwinąć z powrotem, a w domu poukładać 100 tokenów po kolei, zgrać wyniki, wyzerować sprzęt…. Naprawdę nie ma wymogu żeby każdy z Was aż tak się angażował w Parkrun, ale wystarczy żeby trzy razy w roku pomóc, rozdać tokeny czy skanować i już w zupełności wystarczy…
Z 20 najbardziej wytrwałych gdyby każdy zrobił po 3 wolontariaty, to mamy 60 wolontariuszodni. Czyli cały rok obstawiony jednym wolotariuszem. I o to proszą organizatorzy Parkrun, warto żebyśmy o tym pamiętali….

Zobacz także

3 komentarzy

  1. Ja nie zawsze mogę pomóc, staram się na tyle ile mi możliwości pozwalają. W lipcu będzie ciężko bo wyjeżdżam. Ostatnio kilka razy przed biegiem po prostu poszedłem się przejść bo tego najzwyczajniej potrzebowałem. Nie mam pomysłu na rozwiązanie tego problemu powiem szczerze.
    _________
    Marek

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety muszę się z Tobą całkowicie zgodzić :) . Dlaczego niestety? Niestety jest to „prawdziwa rzeczywistość” Naszego biegu.

    Ostatnio z synem też robiliśmy podobny analizy, tylko u Nas kobiety wypadły trochę lepiej :)

    Wypadamy jeszcze gorzej, jeśli nie tragicznie, jak się porównamy z innymi lokalizacjami.
    R

    OdpowiedzUsuń
  3. Przejrzałem jeszcze wyniki i ... w czwartej dziesiątce znalazłem dwie osoby mające co najmniej 3 wolontariaty :)
    R

    OdpowiedzUsuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM