Dziennikarze wzięli się do roboty ;-)

Tutaj jest efekt pracy dziennikarzy, którzy z mojego powiadomienia zajęli się tematem Pana Leszka Sobieskiego z Urzędu Marszałkowskiego - wysokiego urzędnika, dyrektora departamentu zdrowia. Dla przypomnienia opisałem tę sytuację tutaj:

http://czekamnasukces.blogspot.com/2015/06/politycy-sa-zenujacy.html

I teraz dziennikarze opublikowali swoje materiały, które przygotowali na ten temat:

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3909721,gniezno-pelnomocnik-szpitala-sam-go-nadzoruje-sytuacja-czysta-czy-nieprawidlowa,id,t.html

http://wtkplay.pl/video-id-18872-dyrektor_zarabia_na_szpitalu_ktory_nadzoruje_pisze_adwokatktory_sam_sie_z_nim_sadzi

Dla przypomnienia - chodzi o to, że Pan Sobieski jest dyrektorem Departamentu Zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim i zajmuje się m.in. nadzorem nad szpitalem "Dziekanka" w Gnieźnie. Jednocześnie jako radca prawny prowadzi swoją kancelarię i przyjmuje zlecenia od tego szpitala i w efekcie reprezentuje go w procesach sądowych. Co ciekawe jeden proces jest przeciwko... NFZ... Kompletny misz-masz!

Warto tutaj zwrócić uwagę na fakt, że Pan Sobieski w wywiadzie udzielonym telewizji WTK twierdzi, że proces dla szpitala prowadzi "bezinteresownie" i całkowicie "nieodpłatnie".

Tymczasem w artykule w Głosie Wielkopolskim Pan Sobieski przyznaje jednak, że za prowadzenie procesu ma otrzymać koszty zastępstwa procesowego po wygraniu sprawy. Ładna mi bezinteresowność, biorąc pod uwagę fakt, że koszty zastępstwa procesowego mogą wynieść 7.200 zł, albo i wielokrotność tej kwoty!

Jak widać w materiałach, działania Pana Sobieskiego negatywnie ocenili poseł Dziuba, radny z sejmiku oraz kolejny radny Waldemar Witkowski.

Co ciekawe Pan Leszek Wojtasiak, również z Urzędu Marszałkowskiego, zamiast zająć się tematem i jego rzetelnym wyjaśnieniem, atakuje mnie osobiście jako osobę, która zgłasza wątpliwości na temat wysokiego urzędnika... Twierdzi, że to "nieetyczne" oraz "cios poniżej pasa"... Co złego w tym, że jako Poznaniak interesuję się władzą publiczną i co robią wysocy urzędnicy? Jako opinia publiczna mamy pełne prawo wiedzieć, czy wysoki urzędnik bierze zlecenia i pieniądze od szpitala, który ma nadzorować...

Jako Poznaniak stawiam następujące dodatkowe pytania, na które warto by poszukać odpowiedzi:

- kogo jeszcze ma wśród klientów Pan Sobieski, krótko mówiąc: od kogo jeszcze bierze pieniądze? Czy są tam jeszcze inne szpitale czy placówki zdrowotne, które nadzoruje albo które są z nimi powiązane? W roku 2014 Pan Sobieski zarobił w swojej kancelarii ponad 70.000 zł. Kto to płacił?

- w jaki sposób Pan Sobieski załatwia sprawy sądowe i często wielogodzinne rozprawy w ciągu dnia, kiedy powinien przecież normalnie pracować w urzędzie i wykonywać swoje podstawowe obowiązki?

- i wreszcie: czy naprawdę Poznaniaków nie stać na to, żeby najwyższy urzędnik w całym województwie, zarabiający ok. 10.000 zł miesięcznie, mający dbać o nasze zdrowie, nie musiał sobie dorabiać na boku, prowadzić (jak rozumiem po godzinach) swojej osobnej kancelarii prawnej i jeszcze w dodatku obsługiwać klientów, których ma jednocześnie nadzorować w ramach pracy w Urzędzie Marszałkowskim?

Według mnie trzeba się zdecydować - albo jest się wysokim urzędnikiem, albo niezależnym prawnikiem prowadzącym kancelarię. Nie sposób łączyć tych funkcji bez narażania się na zarzuty braku bezstronności i konfliktu interesów. Urzędnik nadzorujący np. szpital nie powinien wchodzić z tym szpitalem w jakiekolwiek kontakty pozasłużbowe, a już na pewno nie powinien otrzymywać od niego jakichkolwiek korzyści, przyjmować od niego płatnych zleceń.

Warto wskazać na przykład małżonki obecnego Prezydenta Poznania, która jest notariuszem w Kórniku. Jak sama przyznała, wykonywała niedawno usługi na rzecz miejskich spółek, ale w chwili kiedy jej mąż został Prezydentem Poznania, zrezygnowała z tego - i bardzo dobrze.

Niestety Pan Sobieski ani jego przełożeni póki co nie widzą nic złego w tym, że urzędnik nadzorujący szpital jednocześnie wykonuje dla niego odpłatne zlecenia...

Zobacz także

2 komentarzy

  1. Tak się zastanawiam - "poznaniak" to chyba pisze się małą literą?

    OdpowiedzUsuń
  2. ręka rękę myje a czasem też podmywa.W sumie znam osobiście pana Wojtasiaka ale to było jeszcze nim wskoczył na marszałkowski fotel i był zupełnie normalnym jak każdy z nas człowiekiem. Od paru lat nie miałem kontaktu, więc nie będę się wypowiadał w tym zakresie

    OdpowiedzUsuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM