BIEG PIASTÓW

Kultowa impreza na nartach biegowych Bieg Piastów odbywa się corocznie od wielu wielu lat, w 2016 zaplanowana jest 40. jubileuszowa edycja. Jest duża szansa na udział Justyny Kowalczyk. Odbędzie się w dniach 27 lutego - 6 marca 2016 r. i będzie składać się z wielu różnych biegów - na różnych dystansach, różnymi stylami do wyboru, będą też biegi specjalnie dla dzieci, rodzinne, sztafety pokoleń. W tym roku impreza udała się super, pozwoliły na to bardzo dobre warunki śniegowe i tysiące uczestników wszystkich biegów.



Zapisy na jubileuszową edycję ruszają 1 września 2015 r. Watro zapisywać się wcześniej, bo zapłaci się znacznie mniej wpisowego, które potem z każdym miesiącem mocno rośnie.

Warto obejrzeć film:



Wstępny plan głównych biegów imprezy jest następujący:

4 marca - do wyboru 12,5 km albo 25 km klasykiem
5 marca - danie główne 54 km klasykiem
6 marca - do wyboru 9 km klasykiem albo 28 km łyżwą

Dosyć dawno nie startowałem stylem dowolnym (łyżwą), więc chyba pora będzie odkurzyć ten styl i spróbować swoich sił w dobiegnięciu do mety tym właśnie stylem. Dlatego najprawdopodobniej wezmę udział w po kolei w biegu na 25 km oraz 54 km klasykiem, a w ostatni dzień (w niedzielę) 28 km łyżwą. Będzie super!

Z Biegiem Piastów mam same miłe wspomnienia. Moja przygoda z nartami biegowymi zaczęła się właśnie od startu w Biegu Piastów w 2005 roku, a więc już dziesięć lat temu! Pierwszy start był zupełnie partyzancki, była do 29. edycja biegu, miałem bodajże drugi raz w życiu narty biegowe na nogach i biegłem na nartach z wypożyczalni i to od razu na najdłuższym dystansie 50 km ;-) Bez jakiegokolwiek treningu długodystansowego, ani na nartach, ani biegowego, nie biegałem wówczas nawet na 5 km, nie wspominając o 10 km czy półmaratonie. Dlatego nie dziwi, że zająłem jedno z ostatnich miejsc, ale dotarłem do mety! A mój brat wówczas wolał zejść z trasy po pierwszym okrążeniu i mieć zaliczony bieg na dystansie 25 km. Trzeba być twardym a nie miętkim ;-)

W tym roku (2015) wziąłem udział już po raz dziesiąty - zaczynałem na 29 edycji biegu, a teraz odbyła się 39 edycja. Równe dziesięć lat! Za rok (2016) zaplanowana jest wielka, jubileuszowa 40. edycja.

Moje dotychczasowe biegi wyglądają w następujący sposób (jeśli nie wskazałem inaczej, zawsze klasykiem). Przez pierwsze sześć edycji startowałem tylko w biegu głównym, potem organizator zaczął wprowadzać więcej biegów przez cały weekend imprezy i zacząłem brać udział w kilku biegach dzień po dniu, zwykle od piątku do niedzieli. W roku 2014 były największe problemy ze śniegiem, cudem był fakt nieodwołania imprezy. Musiano skrócić wszystkie biegi i odbyły się one na dystansie 8 - 10 km, za to trzykrotnie od piątku do niedzieli.

2005 r. - 50 km, czas 7:40
2006 r. - 30 km, czas 3:39
2007 r. - 50 km, czas 4:27
2008 r. - 33 km, czas 2:51
2009 r. - 46 km, czas 5:29
2010 r. - 50 km, czas 4:45
2011 r. - 26 km czas 2:21, 10 km czas 43:06, 30 km łyżwą czas 2:01
2012 r. - 26 km czas 1:50, 10 km czas 44:01
2013 r. - 50 km czas 4:02, 26 km czas 1:57, 10 km czas 38:23
2014 r. - 8 km czas 32:48, 10 km czas 37:48, 8 km czas 36:15
2015 r. - 52 km czas 3:42, 26 km czas 1:48, 15 km czas 58:50

Warto jednak dodać, że powyższe dystanse są zwykle nieco orientacyjne, trasy na nartach biegowych nie mają zwykle atestów, są wyznaczone w lasach i trasach Karkonoszy i Jakuszyc, czasem dystanse są dłuższe czasem krótsze i bardzo orientacyjne. Czasów poszczególnych biegów również nie sposób porównywać obiektywnie, bo bardzo dużo zależy od rodzaju śniegu, temperatury, tłoku na trasie itp. Przykładowo jak spadnie świeży śnieg, albo co gorsza zacznie lać deszcz podczas biegu, śnieg robi się bardzo powolny, mokry, przyklejający i nie sposób szybko pędzić do mety. Z drugiej strony czasem deszcz albo mokry śnieg może spaść kilka dni przed biegiem, przychodzi przymrozek i trasa robi się lodowa, bardzo szybka, gdzie wystarczy na płaskim dwa razy się odepchnąć i narty same pędzą. Duże znaczenie ma również zawsze ukształtowanie trasy, biegi zwykle co roku przebiegają nieco inaczej, czasem jest dużo męczących podbiegów i zbiegów, a czasem jest bardziej płasko. Dlatego porównywanie czasów biegów jest zupełnie orientacyjne.

Najwyższe miejsce jakie zająłem w biegu to w 2011 roku na 10 km byłem 44., a rok później 57., w 2014 roku na 10 km byłem z kolei 58. Najlepiej mi idzie na krótszych dystansach, im dłuższy tym miejsce słabsze.

Pod względem sportowym najlepiej się przygotowałem i najlepiej mi poszło jak na razie w tym roku (2015) - na 15 km byłem 76. / 1.170 biegaczy, na 26 km 101. / 1.209 osób, a na królewskim dystansie 52 km byłem 423. / 1.500 zawodników. Na pewno wejście do pierwszej setki na ponad tysiąc biegaczy to jest sukces. Tak samo udało mi się dobiec do mety w dobrym czasie, dystans np. 52 km pokonałem w 3:38.

Cieszę się z mojej regularności, nie opuściłem żadnej edycji przez dziesięć lat, o co przecież nietrudno z uwagi na chociażby choroby, które zawsze mogą się porą zimową przyplątać. Wtedy bieganie po lesie na 50 km nie jest najlepszym pomysłem.

Mam nadzieję pojawiać się na Polanie Jakuszyckiej zawsze na przełomie lutego i marca do usranej śmierci ;-)

W latach 2011 - 2015 brałem też udział corocznie w sąsiedzkiej imprezie po czeskiej stronie granicy - Jizerskiej Pedesatce, w biegach na dystansach 25 km - 50 km. Ale to już temat na odrębną historię ;-)

Zobacz także

2 komentarzy

  1. Nie opuściłeś żadnej? No to szczęka robi mało majestatyczny opad. Pełen podziw i szacunek

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie opuściłeś żadnej? No to szczęka robi mało majestatyczny opad. Pełen podziw i szacunek

    OdpowiedzUsuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM