W niedzielę półmaraton w Poznaniu

Organizatorzy niedzielnego półmaratonu umieścili fajny tekst o przygotowaniu w ostatnich dniach do biegu:

http://halfmarathon.poznan.pl/wielkie-odliczanie/

Wielkie odliczanie
Za nami kilkumiesięczny okres intensywnych przygotowań. Przed nami ostatnie trzy dni do upragnionego startu. Za nami setki, a czasem tysiące kilometrów tras.
Litry wylanego potu i być może całkiem pokaźna kolekcja odcisków. Przed nami trzy dni wypoczynku, łapania świeżości i głodu biegania. Często okazuje się, że to ostatnie jest dla wielu z nas najtrudniejsze niż reżim i trudy związane z codziennym treningiem.
Dla tych, którzy w ten weekend będą debiutować oraz tych którzy cały czas szukają swojego przedstartowego rytuału przygotowaliśmy kilka wskazówek, które mogą pomóc przetrwać ten niezwykle „męczący” dla biegacza okres.
Czwartek – 3 dni do startu
Wiecie co w tych dniach jest najlepszym przyjacielem biegacza? Moi Drodzy najwyższy czas poznać i zaprzyjaźnić się bliżej z tajną bronią biegacza – snem. Choć wydawać by się mogło, że kluczowa dla naszej formy jest ostatnia noc przed biegiem, to tak naprawdę ważniejsze jest to co się będzie działo dziś i jutro po zachodzie słońca. Powinniśmy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby jak najlepiej wypocząć i wyspać się właśnie teraz.
W temacie treningu – wszystko co można było zrobić dla zbudowania formy jest już za nami. Ciężki trening w tym momencie okaże się jedynie gwoździem do trumny niż złotym środkiem na życiówkę. 40 – 60 minut spokojnego wybiegania i 4 – 5 przebieżek w zupełności wystarczą. Pod warunkiem, że mamy ochotę na bieganie. Jeśli czujemy się wymęczeni i jesteśmy jeszcze zabiegani codziennymi obowiązkami to zaaplikujmy sobie odpoczynek, odpoczynek i jeszcze raz odpoczynek. To jest ta rzadka okazja kiedy z czystym sumieniem możemy w biegowym dzienniczku wpisać sobie wolne i być z tego dumni.
Piątek, piąteczek, piątunio – 2 dni do biegu
Ach piątek, ulubiony dzień tygodnia każdego szanującego się człowieka w wieku produkcyjnym. Ani się człowiek obejrzy, a ciało i dusza już szykują się na gorączkę weekendowej nocy. Wiem, wiem. To odruch bezwarunkowy. Jeśli jednak planujemy ostre bieganie w niedzielę dzisiaj zaplanujmy szalony wieczór z szaradami, krzyżówkami i książką. Dzisiaj odpoczynek i wolne od biegania to nie jest kwestia wyboru, ale przykazanie.
Delikatne rozciąganie? Dobrze.
Wizyta w biurze zawodów i zwiedzanie targów EXPO? Jasne.
Popołudniowe leżenie plackiem? No jak najbardziej.
Trening i jeszcze najlepiej w tempie startowym? Nawet o tym nie myśl. Dzisiaj to jest temat tabu.
Wieczorem, przed spaniem warto poświęcić chwilę na przygotowanie mentalne. Przywołajmy same pozytywne obrazy. Pomyślmy o tym jak przebiegał nasz trening, o naszym celu na półmaraton, planowanym tempie biegu. Przeprowadźmy wizualizację samego startu. Jak będziemy się czuli na trasie, jaka będzie pogoda, usłyszmy kibiców. I z tym obrazem pod powiekami udajmy się grzecznie spać.
Pasta Sobota – dzień przed półmaratonem
Jeśli wczoraj nie było możliwości odbioru numeru startowego, dziś wizyta w biurze zawodów jest najważniejszym punktem dnia. Jeśli wybierzemy godzinę popołudniową będzie możliwość udziału w pasta party. Warto skorzystać z oferowanej porcji węglowodanów, które w dniu jutrzejszym będą dla nas na wagę złota.
Jeśli jesteśmy po podróży oraz uczciwie odpoczywaliśmy przez ostatnie dni warto rozważyć krótki, ok. 30 min rozruch. Ten krótki bieg w bardzo swobodnym tempie, zakończony 3 – 5 luźnymi przebieżkami ma tylko i wyłącznie jedno zadanie. Podnieść nasze morale przed jutrzejszym dniem. Pokazać, że fizycznie i mentalnie jesteśmy zwarci i gotowi. Warto przetestować startowe obuwie i strój. Upewnić się, że nic nam nie przeszkadza, że czujemy się wygodnie i komfortowo. Jeśli natomiast cały czas czujemy się przemęczeni i kompletnie nie mamy ochoty na aktywność fizyczną to powtórzmy nasze motto z ostatnich kilku dni. Wolne. Odpoczynek. Błogie lenistwo. Wolne. Odpoczynek. Błogie lenistwo. Niech jeszcze dzisiaj będzie to naszą mantrą.
Pamiętajmy proszę, że dziś (i jutro) jesteśmy zagorzałymi, zdeklarowanymi konserwatystami. Przede wszystkim żadnych kulinarnych eksperymentów. Jeśli podczas targów skupiliśmy się na zakup nowego sprzętu to ustawiamy go w opakowaniu na półeczce i czekamy na poniedziałek. Dziś i jutro tylko to co znane. Tylko to co wypróbowane. Tylko to z czym czujemy się bezpiecznie i pewnie.

Jeśli chodzi o noc, to doświadczenie tysięcy biegaczy pokazuje, że przedstartowa noc bywa nerwowa. Często śpimy jak zające. Najmniejszy dźwięk, szmer potrafi postawić nas na baczność. Nie przejmujmy się tym zbytnio. Nie ma powodu, żeby brak snu spędzał nam sen z powiek. Jeśli poprzednie noce przespaliśmy godziwie to nie ma się co martwić. Jutro będzie bardzo dobrze.
Niedziela – na miejsca, gotowi, start.
Wreszcie koniec oczekiwania. Jesteśmy biegaczami. Jeśli coś nas męczy to czekanie i odpoczynek. Za to tym co nas napędza jest atmosfera zawodów, trasa pod butami i kilometry przed nami. I dziś mamy swoje święto.
Zanim jednak zaczniemy huczne obchody warto pamiętać od rana o małym, lekkim śniadanku. Tak około trzy godziny przed startem powinno być w sam raz.
Na koniec z wyjściem z domu i udaniem się nad poznańską Maltę nie czekajmy do ostatniej chwili. Wyruszmy odpowiednio wcześnie, aby ze spokojem odbyć cały swój przedstartowy rytuał. Porozmawiać ze znajomymi. Przeprowadzić rozgrzewkę i ustawić się w odpowiedniej strefie startowej. A wszystko to bez zbędnego pośpiechu i stresu.
Teraz zostało już tylko to co tygrysy lubią najbardziej. Czekamy na wystrzał i świętowanie czas zacząć :)

Zobacz także

0 komentarzy

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM