"Promocja" Poznania przy okazji imprez biegowych




W mojej subiektywnej ocenie podczas dużych imprez biegowych Poznań jako marka turystyczna prawie w ogóle się nie promuje. A mógłby to robić bardzo efektywnie i to bez większych nakładów finansowych. Wystarczy chcieć. Dziwię się, że prezydent Jaśkowiak tego nie widzi i nie zarządzi większej energii w działaniach urzędników.

Na przykładzie ostatniego półmaratonu - wzięło w nim udział ponad 8 tysięcy biegaczy. Do tego do Poznania zjechało mnóstwo dodatkowych osób - rodziny tych biegaczy, sędziowie, organizatorzy, znajomi, kibice. Nie wiem jaka część biegaczy była z Poznania, ale na pewno mnóstwo osób przyjechało na bieg spoza Poznania a nawet spoza granic naszego kraju. Są to ludzie z definicji aktywni, którzy lubią aktywnie spędzać swój wolny czas. Chętnie podróżują i zwiedzają. Na pewno nie są to ludzie biedni, skoro stać ich na przyjazd na półmaraton, opłacenie startowego, hotel itd.

Jest to więc idealna grupa docelowa dla produktów turystycznych, takich jakim jest czy chce być Poznań. Dlaczego więc miasto nie robi nic albo bardzo niewiele, żeby dotrzeć do tych ludzi ze swoją ofertą turystyczną? W urzędzie miasta jest zatrudnionych mnóstwo ludzi, którzy są odpowiedzialni za promocję miasta, sport, turystykę. Ja się pytam gdzie oni wszyscy byli i co robili w ten weekend? Przypuszczam, że niewiele.

A warto pamiętać, że tak duże imprezy biegowe jak półmaraton czy maraton są organizowane w Poznaniu przez POSiR, więc samo miasto. Miasto nie musiałoby więc płacić organizatorom biegu za kompletnie nic - urzędnicy miejscy mogliby bez przeszkód zapewnić jakiekolwiek materiały promocyjne wkładane do pakietów startowych dla biegaczy, na Arenie podczas wydawania pakietów przez dwa dni powinno być ustawione w najlepszym miejscu stoisko miasta Poznania np. z informacją turystyczną, ofertą hotelową, jakimiś gadżetami promocyjnymi. Przecież właścicielem i operatorem Areny jest również sam POSiR, więc była tu pełna dowolność. Czy to jest jakiś wielki koszt żeby do pakietów startowych dla biegaczy włożyć np. mapkę Poznania z zaznaczonymi atrakcjami turystycznymi? To fajnie zachęci przyjezdnych żeby zostać w Poznaniu trochę dłużej, pozwiedzać, a może przyjechać kolejnym razem na zwiedzanie.

Czy biegacze przyjeżdżający do Poznania na półmaraton dowiedzieli się czegokolwiek o Poznaniu? Obawiam się, że nic albo niewiele.

Miasto ma dużo do zaoferowania - czy tak trudno zapewnić biegaczom i ich rodzinom np. jakieś promocje na wejście do Term Maltańskich, starego czy nowego ZOO, na pływalnię czy lodowisko Chwiałka, kolejkę parkową Maltankę, wejścia do ciekawych muzeów czy innych obiektów w Poznaniu? Za tydzień w Łodzi odbędzie się maraton. Biegacze mają zapewnione darmowe wejście do łódzkiego ZOO. Tak niewiele trzeba, a biegacze czują się miło docenieni.

Dlaczego miasto podczas imprezy nie promowało np. nocy muzeów (będzie 16 maja), dni ułana (15 kwietnia), czy inicjatywy pod nazwą Poznań za pół ceny w weekend majowy? Była do tego idealna okazja.

Pomysłów można mieć mnóstwo, wystarczy chcieć je zrealizować. Tymczasem w Poznaniu jedyną zachętą był tańszy bilet na mecz ligowy Lecha, który odbywał się w dniu półmaratonu... To bardzo niewiele jak na tak duże miasto.

Zobacz także

0 komentarzy

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM