Minimalizm w bieganiu

Jestem gorącym zwolennikiem minimalizmu jako filozofii życiowej. Minimalizm, prostota, sprzeciw wobec nadmiernej konsumpcji, zadłużaniu się w celu spełniania zachcianek, sprzeciw wobec materializmu. Te postulaty do mnie przemawiają i staram się nimi kierować. Nie podniecam się sklepowymi promocjami, kolejnymi reklamami kredytów i pożyczek. Trzeba zdawać sobie sprawę, że reklama i marketing mają na celu nie nasze szczęście i dobrobyt, ale tylko i wyłącznie zyski firm, które je organizują. Nie ma nic za darmo i nie ma się co podniecać kolejnymi promocjami i reklamami. Należy się na nie możliwie uodpornić.


Te same zasady staram się wyznawać przy uprawianiu sportu. Przykładowo bieganie. Wyczytałem gdzieś, że budowa butów biegowych w zasadzie nie zmieniła się od lat osiemdziesiątych. To wtedy skonstruowano but sportowy, który znamy do dzisiaj. Od tego czasu zmienił się w zasadzie niewiele. Ta sama konstrukcja podeszwy, cholewki, języka, sznurówek. Wszelkie "nowości", które pojawiają się co roku, służą tak naprawdę żeby przekonać użytkownika butów, że obecnie posiadane buty są już złe, niedobre, niewygodne, że do niczego już się nie nadają, że należy je wyrzucić czy też po prostu wymienić na nowy model.

Jaki jest cel producentów butów? To jasne jak słońce - zarobić więcej pieniędzy na sprzedaży kolejnych par butów. Ja jednak nie lubię, kiedy ktoś mnie przekonuje, że to co obecnie posiadam, jest już niedobre i nadaje się do wymiany. Przecież w dwóch parach butów jednocześnie nie da się biegać ;-) Jeżeli więc ktokolwiek mnie przekonuje, że to co mam obecnie, jest już niedobre, to ja po prostu nie lubię tego kogoś. To ja sam decyduję, czy posiadane przeze mnie rzeczy są dobre, czy też nie. Ja sam decyduję, kiedy wymienię moje rzeczy. Nikt nie będzie mi tego narzucał. Wmawianie mi, że posiadane obecnie rzeczy są już niedobre, traktuję jako osobistą krytykę mojej osoby. Dlatego też nie lubię żadnych reklam czy też innych promocji, które się na tym opierają. A niestety pewnie z 90 % reklam wmawia nam, że obecnie posiadane rzeczy są już niedobre i należy je wymienić na nowe. Również buty do biegania.

Dlatego śmieszą mnie kolejne "nowe" serie butów renomowanych producentów, którzy co rok wypuszczają nowe modele i wmawiają, że tylko te nowe buty są lepsze, lżejsze, wygodniejsze, szybsze, mają lepszą amortyzację itd.

Tak naprawdę to te buty od wielu wielu lat niewiele się zmieniły. To, że ktoś piankę czy gumę w bucie nazwie inaczej niż rok temu, nada jej formę kosmicznej technologii i wymyśli śmieszną nazwę, nie zmienia faktu, że są to nadal w zasadzie te same buty.

Dlatego uważam, że kupowanie butów, które kosztuję np. 600 zł, nie ma po prostu sensu. Za tę samą cenę można kupić nawet dziesięć par innych, tańszych butów chociażby z Decathlonu z serii Kalenji. I jeżeli para butów za 600 zł ma Ci służyć powiedzmy przez 2 lata, to tym samym buty z decathlonu mógłbyś zmieniać i wyrzucać na nowe co 2-3 miesiące! Oczywiście nikogo nie namawiam do wymiany butów co 3 miesiące.

Dlatego gorąco namawiam, żeby nie wierzyć w reklamy i nie dać sobie wmówić, że tylko w butach kosztujących kilkaset złotych można sobie pobiegać. To samo można mieć w butach za 50 zł czy 100 zł.

Czytałem również wiele wywiadów i rozmów z fizjoterapeutami i lekarzami ortopedami. Praktycznie żaden z nich nigdy nie powiedział, że tylko buty drogie, z dobrą amortyzacją i markowe gwarantują bezpieczne bieganie pod kątem zdrowotnym. Jeżeli ktoś krzywo stawia nogi, ma dużą nadwagę, płaskostopie, rusza do treningów po wieloletnim siedzeniu za biurkiem, to żadne drogie buty mu nie pomogą. Równie dobrze można dostać kontuzji czy krzywo stanąć w butach za 600 zł.

Uważam, że jeżeli ktoś się podnieca tylko tym, bo ma na sobie sprzęt warty setki czy tysiące złotych, to jest po prostu pusty i dosyć prymitywny i w zasadzie dziecinny. Równie dobrze można się dobrze czuć i być szczęśliwym biegając w starych trampkach i nikomu nic do tego.

Warto też zwrócić uwagę, że większość drogich butów jest bardzo brzydkich. Nie pasujące i gryzące się kolory, odblaski, jakieś paski, paseczki, niepraktyczne kolory, oczojebne dodatki w żółtych czy innych dziwnych kolorach, albo podeszwa która wygląda jak zrobiona ze styropianu. Są po prostu brzydkie.

Czy ten but zachwyci jakiegokolwiek estetę??? Sorry ale według mnie jest ohydny i żaden szanujący się człowiek nie powinien mieć na nogach czegoś takiego!



A to dziwactwo??? Chcesz mieć na nogach buty czy jakieś sprężyny???



Śmieszą mnie też buty, które w imię wyglądu poświęcają wygodę użytkowania i funkcjonalność. Przykładowo praktycznie wszyscy użytkownicy butów o udziwnionych podeszwach narzekają, że dostają się do nich kamyki i inne przedmioty leżące na ścieżkach biegowych. Po co więc wydawać mnóstwo pieniędzy na coś, co potem będzie tylko denerwowało? Ja nie mam przyjemności biegać z kamieniami w butach ;-)

Krótko mówiąc - nie dajcie sobie wmówić, że w przypadku butów konieczna jest "dobra przyczepność" do podłoża, dobra "amortyzacja", czy też nowy rodzaj pianki czy gumy w podeszwie. Są to marketingowe ściemy, które mają na celu wyciągnięcie pieniędzy z Waszych portfeli. Kupując buty kupuj najtańsze, byleby były po prostu wygodne. Jestem przekonany, że wykonanie ślepego testu (próba butów z zawiązanymi oczami) udowodni, że nie jesteś w stanie rozróżnić na nogach butów kosztujących 100 zł i 600 zł. Lepiej więc sobie kupić 6 par i je zmieniać co sezon, niż 6 sezonów biegać w tych samych drogich butach. Zresztą wszystkie buty się zużywają i zaczynają nieładnie pachnieć. Po co więc marnować na nie duże pieniądze?

Zobacz także

0 komentarzy

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM