Dobry felieton Justyny Kowalczyk

Przeczytałem naprawdę ciekawy felieton Justyny Kowalczyk - polecam! O ile często jej felietony są dosyć mizerne, naiwne i wręcz dziecinne, o tyle ten to jest klasa sama w sobie. Polecam lekturę.

Kliknij tutaj.

Najpierw dobrze obieramy cel. Dla jednych będzie to kilka kilogramów mniej na tyłku. Dla innych - niższy cholesterol. Dla jeszcze innych - poprawienie życiówki na wybranym dystansie. Znam też takich, którzy trenują po to, by odreagować stres i wrócić do równowagi psychicznej. Każda motywacja jest dobra, byleby była wystarczająco silna. Gdy mamy już cel, musimy wyznaczyć drogę. Znajdziecie w internecie wielu trenerów, dietetyków oraz cudotwórców. Są i uczciwi, i naciągacze. Przy wyborze pamiętajcie, że niczego nie osiągniecie od zaraz. Nie przygotujecie się do maratonu w dwa miesiące. Nie zobaczycie kaloryfera na brzuchu po tygodniu ćwiczeń. Nie stracicie trzech kilogramów tkanki tłuszczowej w dziesięć dni. Nie, nie, nie! Warto słuchać tych, którzy proponują spokojne wprowadzanie zmian. Metoda drobnych kroków nawet dla raptusów jest najlepszą z możliwych. Nie da się szybko zmienić głęboko zakorzenionych nawyków. Tak już są zaprogramowane nasze organizmy, że przed wielkimi zmianami zawsze będą się bronić. Ocenią je jako zagrożenie. (...)

Po drugie, nie myślcie ciągle o głównym celu. To was psychicznie zamęczy. Lepiej każdego dnia znaleźć sobie mniejsze cele, których zrealizowanie przyniesie uśmiech. Wieczorny trucht. Odmówienie sobie ulubionego ciastka. Upolowanie na bazarze jakiegoś egzotycznego, pysznego owocu.


Zobacz także

1 komentarzy

  1. Zdjęcie ... też fajne, tj. bez retuszu lub nadmiernego retuszu :)
    Robert_II

    OdpowiedzUsuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM