Relacja z biegu na 50 km w ramach XXXIX. Biegu Piastów

Dzisiaj odbył się główny bieg w ramach XXXIX. Biegu Piastów w Jakuszycach. Na miejsce dotarliśmy inaczej niż zawsze - pociągiem. Sprawdziliśmy, że kolej izerska funkcjonuje i można bez problemu dojechać pociągiem do Jakuszyc ze Szklarskiej Poręby Górnej (jest to główny dworzec w Szklarskiej). Co dziwne pociąg był w miarę pusty. Pociąg to za dużo powiedziane, dwa wagony podobne do tramwaju. Bilet kosztuje tylko 4 zł od osoby. Na miejscu organizatorów dogadałbym się z PKP, żeby w dniu biegów puścić więcej pociągów i rozreklamować taką możliwość dotarcia do Jakuszyc.

Biegu ruszył punktualnie o godzinie 10.00. Wystartowałem z 5 fali. Musiałem zmienić narty i buty, bo wczorajsze buty mocno mnie obtarły i nie dałyby już rady w żaden sposób funkcjonować. A ponieważ wiązania do siebie nie pasują, byłem skazany na łuskę. Co nadrobiłem na podbiegach, to traciłem na szybkich zjazdach i długich prostych.

Początek bardzo szybki. Pierwsze 5 km było w miarę płasko, ale trochę podbiegów też było - wyszło w 21 minut. Kolejne 5 km to dłuuugi prosty zjazd w kierunku Szklarskiej Poręby Huta. Tutaj śnieg był dosyć szybki, poza tym zjazd zrobił swoje. 10 km osiągnąłem w czasie poniżej 39 minut, więc rewelacyjnie szybko jak dla mnie.

Potem zaczęły się podbiegi, więc siłą rzeczy tempo musiało trochę spaść. Półmaraton wyszedł w 1:27, a maraton 42 km minąłem w 3:06.

Cała trasa miała prawie dokładnie 51 km, tyle ile wymierzyli organizatorzy. Na mecie pojawiłem się w 3:42,08. co dało mi miejsce 423. na 1.500 zawodników. Pełne wyniki są tutaj. Tak szybko na takim dystansie jeszcze nie biegałem. 2 lata temu na 50 km trasa była ciut krótsza i miałem czas 4h 02 minuty, więc jak widać udało mi się poprawić ponad 20 minut.

Muszę przyznać, że od 40 km biegło mi się już dosyć ciężko, resztkami sił. Narty z łuską wolno jechały na zjazdach, których było całkiem sporo. Dużo jednak odrabiałem na podbiegach, gdzie wyprzedzałem dużo osób.

Jak zwykle toczyłem rywalizację z Paweł. Jemu przydzielono numer z 4 sektora, więc wystartował 1,5 minuty przede mną. Przez cały bieg nie miałem z nim kontaktu. Jak się potem okazało z wyników, po 25 km traciłem do niego 3 minuty. Potem jednak aż do 46 km odrabiałem straty, a na 46 km uzyskałem 4 sekundy przewagi ;-) Niestety ostatnie 5 km to był dłuuugi zjazd duktem, na którym raz że narty słabo jechały, dwa że nie miałem już sił pchać. Ostatecznie na mecie przegrałem z nim o jakieś 2 minuty ;-) Mam nadzieję, że w przyszłym roku dadzą nam numery z tego samego sektora startowego i będziemy mogli pościgać się razem.

Na liście startowej byli m.in. prezydent Poznania Jaśkowiak, a także Maja Włoszczowska. Niestety wśród wyników nie znalazłem ich nazwisk, widocznie nie przyjechali pobiegać.

Jutro będę jeszcze biegał na 25 km klasykiem. Chyba już tylko dla przyjemności i widoków, bo sił już za bardzo na szybkie bieganie nie mam ;-)










Zobacz także

1 komentarzy

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM