Autograf Justyny Kowalczyk

Justyny Kowalczyk nikomu nie trzeba przedstawiać. Krótko mówiąc po zakończeniu przez nią kariery raczej na pewno przyjdzie w nartach biegowych taka posucha, że na następny medal na jakiejkolwiek większej imprezie przyjdzie nam poczekać wiele wiele lat.

Tym bardziej cieszy mnie, że mogłem na żywo oglądać występy naszej biegaczki. Było to 12 stycznia 2013 r. w Libercu. Będąc w górach na nartach biegowych i zjazdowych w kompleksie Jested udaliśmy się na Puchar Świata FIS w biegach narciarskich. Tym razem był to sprint stylem klasycznym.

Już raz Justyna startowała na Mistrzostwach Świata w Libercu, był to rok 2009. Były to dla niej mistrzostwa niezwykle udane, okraszone kolejnymi złotymi medalami.









Same zawody wspominam bardzo dobrze. Jedyny minus oglądania biegów narciarskich na żywo to spore zmarznięcie. Pamiętam, że zrobiło się bardzo zimno. Same zawody w sprincie trwają dosyć długo, bo najpierw są kwalifikacje, potem ćwierćfinały, półfinały i finał. Każde jest przedzielone sporym okienkiem czasowym, tak żeby uczestnicy zdążyli odpocząć, ustawić narty pod kątem smarowania, a telewizje żeby zdążyły wyemitować swoje reklamy. A to wszystko podwójnie, bo startują przecież osobno kobiety i mężczyźni.

Koniec końców Justyna przebrnęła przez wszystkie etapy, z tego co pamiętam to na pierwszym miejscu. Dopiero w finale została nieco z tyłu na starcie, na dystansie musiała gonić. Wyszło nienajgorzej, bo udało się jej zająć drugie miejsce.

Same zawody wygrała finka o pięknym imieniu Mona-Liisa Malvalehto. Co ciekawe był to jej jedyny w zasadzie sukces w biegach seniorskich. Już nigdy więcej nic nie wygrała ani nawet nie stanęła na podium w zawodach Pucharu Świata. Nawet w bieżącym sezonie idzie jej bardzo słabo i ostatnio nie jest w stanie nawet wejść do punktowanej trzydziestki Pucharu Świata.

Wracając do Liberca i biegu Justyny Kowalczyk - stojąc w tłumie głównie Polaków dopingujących naszą mistrzynię, po samym biegu Justyna podeszła dosłownie na chwilkę żeby rozdać kilka autografów. Udało mi się zdobyć to trofeum, na co mam poniższy dowód ;-)



Obejrzyjcie trochę zdjęć z Liberca.




Ten wyciąg kanapa widoczny na zdjęciu po lewej stronie wywozi narciarzy do centrum kompleksu narciarskiego. Sam z niego korzystałem. Fajnie było pooglądać z bardzo bliska skocznie narciarskie, na których Adam Małysz zdobywał niejeden medal i trofeum.







Zobacz także

1 komentarzy

  1. No to pełen szacunek za wytrwałość i zdobycie autografu naszej Mistrzyni. Tłum z zazdrości tuptać będzie. Brawo i tak trzymać.

    OdpowiedzUsuń

Nieprzychylne, niemiłe i niekulturalne komentarze będą usuwane.

Komentarze

ARCHIWUM